Anglia, Brighton & relacja {part 1}

MOJA OKOLICA.

Jeśli ktoś czyta mojego bloga, już wcześniej wiedział, że wyjechałam na miesiąc do cudownego Brighton w Anglii. Moje pierwsze wrażenie odnośnie miasta było bardzo pozytywne. To niesamowite miejsce! Mam kilka kroków do plaży ze szkoły, więc w przerwy na lunch mogę spędzać słuchając szumu wody i fal. Oczywiście nie jest tak kolorowo, bo plaża jest kamienista. Ale przynajmniej nie mam wszędzie piasku. Jeśli myślicie, że mają tam tylko morze i to na dodatek zimne, to się mylicie. Owszem woda nie jest za ciepła, ale nie o tym mówię. Mieszkam w dzielnicy, gdzie każdy domek jest taki sam. Dosłownie. Wielokrotnie się zgubiłam szukając drogi do domu moich hostów (host family – czyli rodzina, która gości mnie u siebie podczas mojego kursu). Ale gdy zgubiłam się pierwszy raz miałam okazję się rozejrzeć. Wystarczyło się obrócić, a miałam całe Brighton pod sobą. Dookoła mnie były góry, a każda usiana charakterystycznymi dla Anglii domkami. Wygląda o przepięknie! Jeśli chodzi o praktykę to już jest trochę gorzej. Jak się idzie 15 minut pod górkę nachyloną pod kątem 80 stopni to nie jest fajne uczucie. Naprawdę zastanawia mnie jak to możliwe, że mimo że mają tutaj tak górzyste tereny, są otyli. W ciągu kilku pierwszych dni przyzwyczaiłam się do wielu różnych języków wokół mnie. Większość uczniów w mojej szkole to Niemcy, ale są też między innymi Holendrzy, Włosi, Francuzi, Słoweńcy, Czesi, a nawet ludzie z Meksyku i Japonii. Ze mną w domu mieszka Koreanka, więc mam bardzo egzotycznie. Każdy dzień mam zagospodarowany przeróżnymi aktywnościami. Rano zajęcia w szkole, lunch i znowu szkoła. Potem chwila na złapanie oddechu i jakaś wycieczka lub po prostu cream tea/Brighton wheel/Brighton Pier itd. Wieczorem też mi się nie nudzi. Czasami zdarzają się wolne, ale wtedy człowiek chce już tylko spać. Nie brakuje takich rzeczy jak międzynarodowy piknik, gdzie wymienialiśmy się informacjami na temat najpopularniejszych potraw w naszych krajach czy wieczorów ze sportem lub pub quiz. Bardzo podoba mi się to, że mogę wybrać sobie zajęcia na które chcę pójść. Jeśli kogoś nie interesują kluby ma możliwość pograć w piłkę lub porobić coś innego. Dzień jest tak zapełniony, że w rezultacie wracam do domu około 23. Co i tak jest wcześnie, bo wiele osób wraca po 1 w nocy. Wiele razy marzę o wolnym czasie… na sen. Tego mi tutaj brakuje. Ale jestem tutaj miesiąc, więc może w końcu któregoś dnia się wyśpię (na przykład w wolną niedzielę!).

World War Z

Gerry Lane, były śledczy ONZ, mieszka w Filadelfii z żoną i dwiema córkami. Gdy pewnego dnia wpada w olbrzymi korek, wie, że coś jest nie tak. Widzi lecące śmigłowce i policjantów na motorach. Staje się świadkiem największej epidemii w historii ludzkości. Tajemniczy wirus zmienia ludzi w przerażające i dzikie bestie. Kolejni zostają zainfekowani, a w mieście wybucha panika. Gerry wraz z rodziną przenosi się na statek znajdujący się w bezpiecznej odległości od lądu. Tam dowiaduje się, że wirus opanował całą planetę i zagraża ludzkości. Były pracownik ONZ zgadza się dołączyć do grupy, która ma opanować rozprzestrzenianie się epidemii.

                Trochę inaczej wyobrażam sobie zombie. Właściwie to zawsze widziałam je jako powolne, martwe stworzenia, których przyciąga zapach ludzi. World War Z to inny świat. Tutaj bohaterowie musieli zmierzyć się z biegającymi jak sprinterzy umarlakami. Do tego zombie wydawały się znacznie mądrzejsze niż w innych filmach o tej tematyce, które oglądałam. W sumie to ta wersja bardziej przypadła mi do gustu. Główny bohater grany przez Brada Pitta musiał wrócić do roli agenta sił specjalnych, w zamian za zapewnienie jego rodzinie bezpieczeństwa. Akcja filmu opiera się głównie na uciekaniu przed umarlakami. Nic nowego. Dopiero końcówka może wzbudzić więcej emocji. Jednak schemat jest ten sam. Żałuję, że nie miałam okazji obejrzeć tego filmu w 3D. Przeczuwam, że efekty mogłyby mnie zachwycić. 

Stosik #21


Postanowiłam tak dużo nie wydawać na książki, więc ten stosik to głównie książki z biblioteki. Ostatnio czytam praktycznie same ebooki, to trochę do mnie nie podobne, ale zaczęłam dostrzegać plusy ebooków. Muszę przyznać, że jest ich znacznie więcej niż myślałam. Dodatkowo ściągnęłam sobie świetną aplikację na telefon, która czyta nie tylko pdfy, ale też epub. UB Reader znacznie ułatwiła mi życie. Mogę zmieniać czcionkę, wielkość, kolor, układać książki na własnych wirtualnych półkach i zaznaczać najlepsze fragmenty.

1. "Fangirl" Rainbow Rowell - Do samego końca wzbraniałam się przed tą książką. Nie rozumiałam dlaczego ludzie tak szaleją na jej punkcie. Ale ostatecznie kupiłam w dniu premiery. Nie wiem co mnie przekonało, ale w sumie nie mogę się doczekać żeby ją przeczytać :)
2. "Szklany tron" Sarah J. Maas - Kupione za namową koleżanki, która wręcz kazała mi przeczytać tę książkę. Jak tylko to przeczyta zacznie się rzucać, że wcale mi nie nakazywała tego, ale obie dobrze wiemy jaka jest prawda :P
3. "Zabójczyni i podziemny świat" Sarah J. Maas - Promocjom i taniej książce nie można się oprzeć!
4. "Zabójczyni i czerwona pustynia" Sarah J. Maas - Tak jak poprzednią pozycję kupiłam na taniej książce w Augustowie.
5. "Manuskrypt Voynicha" Thierry Maugenest - Nasłuchałam się trochę o tej książce i postanowiłam ją przeczytać. Choć już zakończenie zostało mi zaspojlerowane to się nie zrażam.

Minirecenzje {"After" & "Utrata"}


Tessa właśnie zaczyna studia, a jej życie jest nadzwyczaj poukładane. Ma ułożonego i dobrego chłopaka, ambicje i chęci do nauki. Jednak w jej życiu pojawia się chłopak będący całkowitym jej przeciwieństwem. Hardin upokarza Tessę, a ją coraz bardziej pociąga ten zbuntowany chłopak. Tatuaże na ciele, butelka w ręku, wieczne imprezy i dziewczyny – tak można by zdefiniować Hardina w kilku słowach. To nie typ Tessy, ale tylko on wyzwala w niej emocje, o których nawet nie miała pojęcia.

Seria After to fan fiction inspirowane One Direction, a w szczególności postacią Harrego Stylesa. Czułam, że gdzieś już to wszystko czytałam i rzeczywiście. Miałam okazję czytać fragmenty po angielsku, ale kiedy to było, nie pamiętam. Hardin jest rzadkim typem bad boya. Dlaczego rzadkim? Bo go nie lubię i nigdy nie polubię. Jest bardziej zaborczy od Greya i bardziej zbuntowany od Patcha. Na początku wydawało mi się to całkiem ciekawe, ale na dłuższą metę robi się męczące i denerwujące. W drugim tomie już w ogóle go nie trawiłam. W jego wypadku sprawdza się reguła co za dużo to nie zdrowo. Seria przypomina mi trochę Ostatnią Spowiedź, jeśli brać pod uwagę problemy w związku bohaterów. Ciągle się kłócą, uciekają, myślą, że druga osoba ich zdradza albo coś ukrywają. Wieczna gonitwa, te same sytuacje i błędy. Zapomniałam jeszcze o jednym. Bohaterowie zdecydowanie nadużywają słowa „przepraszam”. Może dlatego, że wszystko jest takie mocne w tej serii, przyciąga do niej czytelników. Opasłe tomiska jakimi są kolejne części serii również intrygują. Co w nich może być takiego, że ciągnie się przez 700 stron. Dla mnie nic nadzwyczajnego. Choć wiele sytuacji bardzo mnie zaciekawiło to nie mogłabym czytać non stop tej serii. Jeśli ktoś szuka nieprzeciętnego romansu i historii o odnajdywaniu siebie, to After będzie dla niego najlepszą książką na wakacyjne wieczory. Książka nie podobała mi się aż tak bardzo, ale trzeba przyznać, że potrafi uzależnić.

Zapowiedzi filmowe {10}



Mission: Impossible – Rogue Nation
Premiera: 7 sierpnia 2015
Po rozwiązaniu IMF, Ethan (Tom Cruise) zostaje na lodzie, sam przeciw wysoko wyspecjalizowanej sieci agentów, Syndykatowi, który jest zdeterminowany, by zaprowadzić na świecie nowy porządek. Służyć ma temu eskalacja ataków terrorystycznych. Ethan, nie mając innego wyjścia, skrzykuje starą gwardię, by stawić czoła groźnemu Syndykatowi. Dołącza do nich zdyskredytowana agentka brytyjskiego wywiadu, która może, ale nie musi, stać po stronie IMF. Tak rozpoczyna się najbardziej nieprawdopodobna misja. Mission: Impossible.
reż. Christopher McQuarrie, scen. Christopher McQuarrie, sensacyjny, USA, wyst.: Tom Cruise, Jeremy Renner, Simon Pegg, Rebecca Ferguson
Mały książę (Le petit prince)
Premiera: 7 sierpnia 2015
Adaptacja książki francuskiego pisarza Antoine de Saint-Exupéry'ego opowiadająca historię pilota, który po rozbiciu swojego samolotu na Saharze spotyka Małego Księcia. Chłopiec pochodzi z odległej planety B-612, a Ziemię odwiedza w trakcie swojej międzyplanetarnej podróży. W tym czasie poznał wielu różnych dorosłych, o których teraz opowiada pilotowi, nawiązując z nim przyjaźń.
reż. Mark Osborne, scen. Irena Brignull, animacja, fantasy, przygodowy, Francja

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...