Koniec Diabelskich Maszyn

"- Nikt nie może powiedzieć, że śmierć znalazła we mnie chętnego towarzysza albo że poddałem się łatwo."

Postanowiłam przed początkiem roku szkolnego przeczytać jedną z najcudowniejszych książek Cassandry Clare jeszcze raz. Musiałam odświeżyć sobie kilka wydarzeń. Tym razem postanowiłam sobie skupić się na czymś więcej niż „czytaj szybko, czytaj, co się wydarzy dalej, szybciej!”. Chciała od nowa poznać bohaterów, od początku się w nich zakochać, a później znowu z ich powodu mieć złamane serce. Czytając tę książkę drugi raz, po tak długiej przerwie (pierwszy raz czytałam ją jeszcze przed polską premierą) trochę inaczej ją odebrałam. Oczywiście też były łzy, śmiech i niedowierzanie, ale mimo wszystko teraz wszystko trochę przemyślałam.

Po pierwsze i najważniejsze. Oficjalnie i niepodważalnie nie lubię Tessy. Wiele osób mówi mi jak to Clary jest gorsza od Tessy i, że główna bohaterka Diabelskich Maszyn jest znacznie mądrzejsza. Jeśli chodzi o książkową stronę Tessy to nic bym nie zmieniła, ale to jest część tej serii. Bez tych wszystkich cytatów, rozmów o powieściach i porównywania się do bohaterów z klasyki, wplecionych w Diabelskie Maszyny, nie byłaby już to ta sama seria. Wracając do Tessy. Zaczęłam się zastanawiać czy to przypadkiem nie jest tak, że autorka stworzyła za perfekcyjne męskie postacie i ostatecznie nie mogła sama wybrać kogo by chciała. Jej problem przełożył się na Tessę. Ale to tylko teoria :D Myślę, że wiele osób ma ten problem, że nie może wybrać między Willem a Jemem. W Darach Anioła nie było tego problemu. Jeden bohater, jedna bohaterka, wiadomo jak to się skończy. Może trochę przewidywalne, ale za to nie było tak chore jak wahania Tessy. Kochała dwóch, ale żeby być z dwoma i wcale (ani troszeczkę!) nie mieć wyrzutów sumienia? Okay, jakieś tam miała, ale szybko wyrzucała je w kąt. Kochała Jema, ale gdy tylko splot nieoczekiwanych wydarzeń sprawił, że wpadła w ramiona Willa, zapomniała o wszystkim. I na odwrót. Wiem, że Will i Jem byli dla siebie jak bracia i chcieli dla siebie wszystkiego najlepszego. Ale bez przesady. Oni praktycznie dzielili się Tessą.

"- Jeśli Jem umrze, nie będę mógł być z Tessą - powiedział Will. - Ponieważ będzie to wyglądało tak, jakbym na to czekał lub w jakiś sposób cieszył się z jego śmierci, skoro to pozwala mi z nią być. Ale nie będę taki. Nie będę korzystał z jego śmierci. Dlatego musi żyć. - Opuścił rękę, jego rękaw był zakrwawiony. - To jedyny sposób, aby to wszystko miało jakiekolwiek znaczenie. W innym wypadku, to będzie po prostu...
- Bezcelowe, niepotrzebnie, krzywdzące i bolesne? Nie wydaje mi się, że to pomoże, jeśli powiem ci, że takie właśnie jest życie. Dobro cierpi, zło kwitnie, a wszystko, co śmiertelne przemija - wtrącił Magnus.”


Zanim wyjdzie, że nie lubię tej książki, zacznę pisać o liście tysiąca rzeczy, za które pokochałam Mechaniczną Księżniczkę. Historia Nocnych Łowców w serii poprzedzającej tak dobrze nam znane wydarzenia z Miasta Kości, jest znacznie bardziej interesująca pod względem pomysłowości czarnego charakteru. Powiedziałabym, że Mortmain miał plan idealny. Przemyślał prawie wszystko (oczywiście to prawie wiadomo do czego doprowadzi). Zapomniał tylko, że nie można ingerować w sprawy boskie takie jak dawanie życia. Uwielbiam pomysł Mortmaina na zemstę. Kocham jego maszyny i całą historię Tessy, choć z początku wydała mi się ona trochę dziwna. Mechaniczna Księżniczka to jedna z najciekawszych książek jakie czytałam. Praktycznie nic nie może przebić tego jak ta pozycja wciąga i sprawia, że zapomina się o reszcie świata. Świat Nocnych Łowców ma w sobie coś co sprawia, że nigdy mi się nie nudzą. Była moda na wampiry, wilkołaki i inne, ale wszystko powoli sprawiało, że miałam dosyć każdego z tych gatunków. Jednak o Nocnych Łowcach mogłam bym czytać cały czas.

„Mechaniczna Księżniczka” to jedna z najbardziej ekscytujących książek spośród wszystkich napisanych przez Cassandrę. Nawet podczas drugie spotkania byłam nią zachwycona i nie mogłam się oderwać, choć dobrze znałam zakończenie. Myślę, że Diabelskie Maszyny miałyby szansę być świetnym serialem. Angielskie klimaty, Nocni Łowcy, akcja, romanse i humor – wszystkim spodobałaby się taka mieszanka. 
PODPIS

8 komentarzy:

  1. Cała seria jeszcze przede mną, ale chcę się z nią zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Diabelskie maszyny" jeszcze przede mną - mam nadzieję, że i mi przypadną do gustu, bardziej niż Dary Anioła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki tej autorki też przede mną, ale mam nadzieję, że kiedyś na siebie wpadniemy :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię do Libster Blog Awards! :D Więcej szczegółów na http://przeczytaj-zakochaj-sie.blogspot.com/2015/09/libster-blog-award-2.html.

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam tę trylogię, a to zakończenie było genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy tom wciąż czeka na mojej półce. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś uwielbiałam Cassandrę Clare i byłam nieodwracalnie zakochana w jej książkach, ale z biegiem czasu mój entuzjazm nagle wyparował. Mam nieodparte wrażenie, że kolejne części Darów Anioła były coraz gorsze, niepotrzebnie rozbudowywała trylogię. Po czwartym i piątym tomie mam taki uraz, że nie zdecydowałam się sięgnąć po Diabelskie Maszyny, chociaż słyszałam na ich temat mnóstwo pozytywnych opinii.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...