Anglia – relacja part {2}


Soboty spędzam w Londynie. Miałam okazję odwiedzić Arundel czy Hastings, ale w końcu ciągle padało na stolicę. Nie rozumiem jak ludzie mogą tam mieszkać czy funkcjonować. Mnie po jednym dniu bolała głowa jak po koncercie lub dyskotece. Wracałam do Brighton wyczerpana brakiem przestrzeni, bezpieczeństwa i spokoju. Dwa lata temu nie zwracałam na to uwagi, ale tym razem naprawdę mi to przeszkadzało. Może dlatego, że na co dzień przebywałam w spokojnym mieście. Mimo wszystko cieszyłam się z tych wycieczek do Londynu. Mogła odświeżyć sobie pamięć i zobaczyć kilka nowych rzeczy. Co prawda większość czasu spędzałam w sklepach, ale niedaleko Oxford Street jest tyle różnorodnych marketów i sklepów typu M&M’s, że nie można było się nudzić. Do tego zobaczyłam Camden Town, które wygląda jak jakaś szemrana ulica Londynu. Budynki zrobiły na mnie duże wrażenie, trzeba przyznać, że są oryginalne. Ale nie czułam się komfortowo w tej dzielnicy. Co rusz zaczepiali mnie w sklepie jacyś mężczyźni i próbowali coś wcisnąć, targować się lub gadaniem zmuszali do pozostania w sklepie. Przypomniało mi to trochę targ w Tunezji. Na szczęście znalazłam tam z koleżanką targ ze straganami z jedzeniem z przeróżnych krajów. Tam po raz pierwszy spróbowałam churro. Jest to tradycyjny wypiek hiszpański, znany również w Ameryce Łacińskiej, Francji, Portugalii oraz Turcji. Wypiekane w głębokim oleju ciasto składające się z mąki pszennej, oleju i cukru. Zawsze na słodko, ja wybrałam wersję z karmelem w środku i posypane cukrem i cynamonem. O dziwo, naprawdę mi smakowało!



Byłam również na King’s Cross gdzie znajduje się peron 9 ¾ znany z Harrego Pottera oraz tematyczny sklep. A i tak najbardziej dla fanów polecam wycieczkę do Warner Bross, ale będąc w Londynie można odwiedzić te okolice. Na Camden Town spotkałam mnóstwo dziwnych ludzi, już patrząc na budynki można się domyślić, że ta dzielnica jest ich pełna. Jestem naprawdę zadowolona z herbatki u Szalonego Kapelusznika. Niektórzy mieli już okazję widzieć moje zdjęcie z nim na fan page’u, ale powtórzę się. Porozmawiałam z nim trochę i nauczyłam go polskich słów, oczywiście nie obeszło się bez zdjęć.



Miałam wiele godzin czasu wolnego na robienie co tylko chce. Oczywiście przeszłam się do Chinatown, gdzie zrobiłam duże zakupy. Kupiłam trochę japońskich i chińskich słodyczy. Niektóre już znałam i jadłam, ale skusiłam się też na takie, które widziałam pierwszy raz w życiu. Skoro mowa o azjatyckich klimatach to byłam na Tajskim Festiwalu w Brighton. Zjadłam ich tradycyjnego kurczaka i kupiłam księżycowe ciastko. Jestem ciekawa jak smakuje, bo jeszcze go nie próbowałam. W Londynie odwiedziłam też dwupiętrowy sklep ze słodyczami. Niektóre pierwszy raz na oczy widziałam np. żelkowe rekiny/krokodyle wielkości A4. Nie jestem fanką słodyczy jeśli chodzi o jedzenie, ale lubię na nie popatrzeć i kupić. Zaopatrzyłam się jeszcze w fasolki wielosmakowe. Będzie losowanie, błagam, żeby nie trafił mi się smak pasty do zębów/ zgniły jajek/ skarpetek.


Obowiązkowo musiałam wrócić na Soho. Gdy tylko zeszłam z Oxford Street od razu zaczęłam czuć się lepiej. Tłok i gwar na dłuższą metę nie są dla mnie dobre. A w tej dzielnicy mogłam spokojnie sobie pochodzić i pokazać koleżance inną część Londynu.


Moje ostatnie dni w Brighton były równie ciekawe. Wybraliśmy się na wycieczkę do Eastbourne i wiele razy siedzieliśmy z grupą na plaży. Odwiedzaliśmy Brighton Pier, o którym pisałam w pierwszej części relacji. Byłam też trzy razy na Laser Tag i za każdym razem byłam coraz lepsza. Nikt nie mógł uwierzyć, że ostatecznie byłam 2. Nie było na mnie mocnych :D Podróż powrotna z Brighton była dla mnie czystą udręką. Wszystko przez ilość bagażu. Nie było drugiej tak obładowanej dziewczyny na Heathrow jak ja. Pobiłam wszelkie rekordy, włączają w to ten w biegu na dystans z walizkami i torbami. Ale ogólnie wróciłam pozytywnie nastawiona do wszystkiego, z miłymi wspomnieniami i masą nowych znajomości. 
PODPIS

6 komentarzy:

  1. Jak ja bym chciała kiedyś odwiedzić Anglię :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę! Z chęcią bym Anglię pozwiedzała.

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zazdroszczę. Chciałabym kiedyś to wszystko zobaczyć na własne oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym pojechać do Anglii i zazdroszczę.
    Mam nadzieję, że świetnie się bawiłaś.:)

    http://krainaksiazek0.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie właśnie kusi ten chaos, tłok i ruch Londynu. :) Jestem niemożliwie ciekawa tego miasta i cieszę się każdym upływającym dniem, zbliżającym mnie do przeprowadzki do stolicy Anglii. Czuję, że tam mogę się odnaleźć. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...