Angielski stosik #22

Dzisiaj pokażę wam moje nowe zdobycze przywiezione z Anglii. Nie jest tego dużo, ale uznałam, że więcej miejsca w walizce nie mam. A i tak byłam najbardziej obładowaną dziewczyną na Heathrow. Druga część relacji z mojej podróży do Anglii już niedługo. Będzie trochę o Londynie i ostatnich dniach w Brighton. Teraz przejdźmy do tematu notki.


Oto moje trzy zdobycze! Żadne pieniądze nie poszły w błoto, bo każda z tych pozycji nie została jeszcze wydana w Polsce. Co więcej, nie wiem czy kiedykolwiek zostanie. „Cress” Marissy Meyer złapałam od razu gdy tylko zobaczyłam! Stała gdzieś z tyłu schowana na górnej półce. Szukałam jej wcześniej kilka dni, dopiero w drugim tygodniu mojego pobytu udało mi się ją odnaleźć. Nie mam pojęcia czy wydawnictwo zamierza ją wydać, nic o tym nie słyszałam. Już zaczęłam czytać i zapowiada się niesamowicie, tak jak dwie poprzednie książki z Sagi Księżycowej. Poza tym, kocham tę okładkę i cały pomysł na serię! Mimo, że jeszcze nie przeczytałam całej trzeciej części już ze zniecierpliwieniem czekam na czwartą. Do tego kupiłam „Fairest” czyli prequel do tej serii. Nie miałam pojęcia o jego istnieniu, a jestem bardzo ciekawa historii Królowej Levany. Jakoś ostatnio mam manię prequeli, więc kupiłam też ten do „Więźnia Labiryntu” czyli „The Kill Order”. Kolejna seria, która jest jedną z moich ulubionych, więc na pewno będę czytać z wypiekami na twarzy!



Koniecznie musiałam się też zaopatrzyć w nowego „Empire”. Już trochę przeglądałam artykuły i nie mogę się doczekać aż w końcu będę mogła usiąść i na spokojnie to przeczytać.



Oczywiście nie obyło się bez gadżetów. Musiałam, po prostu musiałam kupić sobie kilka rzeczy. Pierwszą z nich jest „podtrzymywacz” do książek. Naprawdę nie wiem jak to nazwać! W sumie kupiłam takie dwa i każdy z innym zastosowaniem. Jeden będzie na półce, a drugi w ciągłym użytku. Od teraz będzie mi się czytać znacznie lepiej!



Teraz trochę przypinek. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia! Urzekły mnie teksty typu „I read banned books” czy „all you need is book”. Do tego cudowne pocztówki z napisem “creat your own story”. Cóż poradzić, że mam słabość do książkowych gadżetów… 
PODPIS

15 komentarzy:

  1. Ten podtrzymywacz jest ciekawą rzeczą, jednak ja chyba nie mogłabym go używać :p Przez cały czas bałabym się o grzbiety i zerkała na nie co chwila,by sprawdzić czy przypadkiem się nie zagięły :p

    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka do Dashnera mi się skojarzyła z polską wersją W pierścieniu ognia nie wiem czemu, tym bardziej, że drugi tom igrzysk jest czerwony... W każdym razie chciałabym poczytać coś po angielsku, ale na razie jakoś się nie składa, żebym coś zdobyłą w oryginale. Czaję się na Harry'ego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ogólnie te okładki angielskiego Dashnera kojarzą się z serią Igrzysk Śmierci. Jest wiele tanich księgarni internetowych gdzie można kupić książki po anielsku w przystępnych cenach, możesz spróbować :)

      Usuń
  3. Zazdroszczę Ci wyjazdu do Anglii!
    Okładki tych książek są piękne. Sama zaczynam czytać książki po angielsku... a właściwie planuję zacząć :P Czekam właśnie na dostawę dwóch zamówionych ;)
    Życzę Ci miłej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka Marissy po angielsku <3 Na pewno będzie się cudownie ją czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę tych piękności. Na Cress sama poluje od dawna :)
    Pozdrawiam
    http://spisanezpamieci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby czytały się równie pięknie, jak wyglądają! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje mi się, że wydawnictwo wyda "Cress", w końcu dwie pierwsze części zostały wydane. Fakt, że po dłuższym czasie, ale jednak. Trzecia też powinna się pojawić. Nie wiem co z prequelem. A przypinek Ci zazdroszczę, też lubię takie gadżety. Ale z kolei ten podtrzymywacz jest dla mnie zbędny. Ten na półce okej, bo niekiedy pozycje same mi się zsuwają, jak półka nie jest wypełniona po brzegi, ale ten do przytrzymywania w trakcie czytania już mi niepotrzebny. Więcej roboty przy przewracaniu kartek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam sobie bardziej do szkoły niż do czytania książek dla przyjemności :)

      Usuń
  8. "The kill order" będzie wydane w Polsce <3 Widziałam wczoraj zapowiedzieć, oryginalne wydanie wygląda świetne. ;) Jak ja marzę o lekturzę Cress, chyba też w końcu skuszę sie na zagraniczne wydanie, bo Egmontt porzucił serię... :( Gadżety są niesamowite!

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. "The kill order" <3 Już wkrótce polska premiera i chwała Zeusowi za to, bo pewnie gdyby jej nie wydawali, też bym kupiła po angielsku. :) Nie mogę się doczekać by poznać prequel jednej z moich najukochańszych trylogii <3
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda ,że wydawnictwa porzucają serie. Gadżety fajne.
    A z innej strony piszesz dla Debiutext, link odwołał mnie do strony porno. Tak miało być?

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszyscy nabywają "Cress", a ja ciągle nie poznałam pierwszego tomu. Zazdroszczę i życzę udanej lektury :)
    Serdecznie pozdrawiam! :)
    http://heaven-for-readers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne zdobycze! Zazdroszczę niebieskiego "podtrzymywacza" :D

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...