World War Z

Gerry Lane, były śledczy ONZ, mieszka w Filadelfii z żoną i dwiema córkami. Gdy pewnego dnia wpada w olbrzymi korek, wie, że coś jest nie tak. Widzi lecące śmigłowce i policjantów na motorach. Staje się świadkiem największej epidemii w historii ludzkości. Tajemniczy wirus zmienia ludzi w przerażające i dzikie bestie. Kolejni zostają zainfekowani, a w mieście wybucha panika. Gerry wraz z rodziną przenosi się na statek znajdujący się w bezpiecznej odległości od lądu. Tam dowiaduje się, że wirus opanował całą planetę i zagraża ludzkości. Były pracownik ONZ zgadza się dołączyć do grupy, która ma opanować rozprzestrzenianie się epidemii.

                Trochę inaczej wyobrażam sobie zombie. Właściwie to zawsze widziałam je jako powolne, martwe stworzenia, których przyciąga zapach ludzi. World War Z to inny świat. Tutaj bohaterowie musieli zmierzyć się z biegającymi jak sprinterzy umarlakami. Do tego zombie wydawały się znacznie mądrzejsze niż w innych filmach o tej tematyce, które oglądałam. W sumie to ta wersja bardziej przypadła mi do gustu. Główny bohater grany przez Brada Pitta musiał wrócić do roli agenta sił specjalnych, w zamian za zapewnienie jego rodzinie bezpieczeństwa. Akcja filmu opiera się głównie na uciekaniu przed umarlakami. Nic nowego. Dopiero końcówka może wzbudzić więcej emocji. Jednak schemat jest ten sam. Żałuję, że nie miałam okazji obejrzeć tego filmu w 3D. Przeczuwam, że efekty mogłyby mnie zachwycić. 

Mimo, że temat jest oklepany, to World War Z przedstawia trochę inny scenariusz opanowania naszej planety przez zombie. Wojsko jest przygotowane i wyszkolone. Całe miasta walczą z epidemią. To jakie mają szanse wszyscy wiemy, ale na ekranie widzimy rzeczywistą walkę. Jeśli chodzi o aktorów to nikt tutaj nie błyszczy. Brad Pitt dobrze się spisał, ale nikt poza nim nie zwrócił mojej uwagi. Jestem pewna, że każdemu widzowi brakuje tutaj wątków pobocznych i większej ilości informacji. Epidemia na skalę globalną jest świetnym pomysłem, ale można by pokazać więcej co się dzieje w innych zakątkach świata. Najwięcej dzieje się w Jerozolimie, która jako jedyna była idealnie przygotowana na atak zombie. Dobrze wiemy, że żadne mury ani sprzęt w ostatecznym rozrachunku na nic się nie zdają.


            Niestety nie czytałam książki, na podstawie której został nakręcony film, więc nie mogę się do niej odnieść. Ale mimo wszystko film okazał się dobry. Nie lepszy niż się spodziewałam (nie oszukujmy się, schematy robią swoje i po kilku razach się nudzą), ale nie było tragedii, o której opowiadali mi znajomi. World War Z jest dobrym filmem o zombie, który każdy fan powinien znać.  

PODPIS

10 komentarzy:

  1. Według mnie ten film jest tragiczny. A niektóe sceny są beznadziejnie pomyślane i ogólnie odniosłam wrażenie, że chodziło tylko o to, żeby pokazać cudownego Pitta jak biega, walczy i prawie umiera, ale nie umiera, bo to Brad... Książka jest milion razy lepsza, a bardzo wielu aspektów z niej nie zawarto w filmie. Jedna z najgorszych ekranizacji, jakie widziałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam wiele osób które uważa tak samo jak Ty :) Ja niestety nie mogę porównać ekranizacji do książki, bo jej nie czytałam i raczej nie zamierzam w najbliższym czasie. Patrzę na film tylko jak na film, a nie jak na ekranizację książki.

      Usuń
  2. Jakoś mnie do tego filmu nie ciągnie, chociaż motyw zombie lubię :)

    http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Obejrzałam go tylko ze względu na Brada i całkiem mi się podobał, chociaż myślałam, że będzie lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również trochę więcej wymagałam od tego filmu, ale w efekcie końcowym podobał mi się :)

      Usuń
  4. Podobnie jak Ty nie miałam do czynienia z ksiązką natomiast film oglądałam w pełnym napięciu i jest to jeden z najlepszych film o zombie jaki ostatnio miałam okazję obejrzeć.
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię zombie, ani w książkach, ani w filmach, także nie wiem, czy obejrzę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam i podobał mi się film, chociaż zombie bardziej mnie rozśmieszało niż przerażało :)

    naczytane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam film i czytałam książkę. Obydwa dzieła mi się podobały.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie spodziewałam się czegoś wielkiego po tym filmie, więc w pełni spełnił swoje oczekiwania - troszkę się bałam, troszkę czułam się zaintrygowana. Całkiem miły seans :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...