31 marca 2015

[PRZEDPREMIEROWO] Hellheaven - Raven Stark


Ocena: 4/6

Tytuł: Hellheaven
Autor: Raven Stark
Wydawnictwo: Novae Res
Gatunek: paranormal, YA
Ilość stron: 292
Rok wydania: 2015







– Dlaczego Hellheaven? Dlaczego akurat ta nazwa?
– Bo to miejsce, gdzie spotykają się piekło i niebo – mówi ze wzrokiem utkwionym gdzieś daleko przed sobą. – Dwaj odwieczni wrogowie.”

Czym młoda, polska autorka może zaskoczyć? Naprawdę trudno jest się teraz wybić, szczególnie debiutantom. Jednak niektórym to się udaje i zawsze podziwiam ich za wytrwałość. Gdy po raz pierwszy otrzymałam wiadomość o tej książce i przeczytałam opis pomyślałam, że może być to coś mało oryginalnego, ale intrygującego. Okładka sprawiła, że poczułam lekki dreszczyk, bo czyż nie wygląda wspaniale? Dopiero potem dowiedziałam się kim jest autorka (na początku nawet nie wiedziałam, że to Polka, ah te wydawanie książek pod pseudonimem), a teraz siedzę przed komputerem i piszę dla was recenzję książki, którą pochłonęłam w kilka godzin. 

 Życie Camille ulega drastycznej zmianie, gdy rodzice wysyłają ją do szkoły z internatem. Koniec z pogaduszkami o chłopcach do samego rana z najlepszą przyjaciółką, koniec nieodpowiedniego ubioru, wszystko się zmienia. Camille dowiaduje się, że jej nowa szkoła – Hellheaven – nie jest zwyczajna. Elitarna placówka, w której uczy się po dwóch uczniów z każdego kraju, nawet nie wygląda normalnie. Ale czy wszystko to, co powiedzieli Camille jest prawdą? Może szkoła ukrywa jakąś tajemnicę?

Zaczyna się niepozornie, tak jak przeciętny paranormal. Później już czuć emocje, a raczej powinno się je czuć. Miałam z początku problem z wciągnięciem się w tę książkę. Przy pierwszych pięćdziesięciu stronach zwracałam dużo uwagi na styl, który trochę mi przeszkadzał. Widać, że autorka pisząc książkę była bardzo młoda, ale czyż to nie idzie na plus dla niej, że spróbowała swoich sił pomimo młodego wieku? Mniej więcej w połowie przestałam zwracać uwagę na styl. Fabuła coraz bardziej wciągała, a wydarzenia… cóż, nie mogłam się oderwać od książki. Już myślałam, że znam zagadkę Hellheaven, a tu nagle okazuje się, że to zupełnie co innego. I bardzo dobrze, bo pierwsza wersja, którą przedstawili bohaterowie była bardzo naciągana i bohaterka musiałaby być kompletną idiotką, żeby się na to nabrać. Ostatecznie poznajemy nowe rasy i nowy świat. Żałuję, że autorka nie przekazała wszystkich szczegółów o Eldaretach i Villianach. Jest o nich zbyt mało jak na jeszcze dotąd nieznane rasy. Zaciekawiło mnie to, że mają swoje państwo, niewidoczne dla zwykłych ludzi. Może autorka inspirowała się seriami Cassandry Clare, w końcu tam mamy Idris. Niestety nie da się być do końca oryginalnym, gdy każdego dnia pojawia się kilkadziesiąt nowych książek. Więcej historii czy opisów Eldaretów i Villianów sprawiłaby, że czytelnik mógłby sobie lepiej to wszystko wyobrazić. Ja osobiście widziałam wszystko tak trochę przez mgłę. 

„– Metka przy bluzce cię gryzła, aż ci skóra zczerwienia…
– Więc postanowiłeś przy okazji ściągnąć też ze mnie całą resztę?”

W wielu momentach historia się nie klei. Widać, że autorka zaczęła jakiś wątek i chciała z niego przejść w inny, ale niestety się nie udawało. Wiele rzeczy zostało niewyjaśnionych. Poza tym nie wszystko tworzy spójną całość. Czasami widać zamieszanie w procesie tworzenia autorki. Całkiem ciekawym dodatkiem do fabuły był motyw koszmarów Camille. Niestety nadal nie wiem, dlaczego ją prześladowały i jaki był ich cel. Może autorka chciała, żebyśmy puścili wodze fantazji?

Jak recenzja to i trochę o bohaterach musi być. Tutaj akurat nie mam prawie żadnych zastrzeżeń. Maxa, jednego z głównych bohaterów, szczerze polubiłam. Skąd ja znam ten typ chłopaka, który z jednej strony jest troskliwy a z drugiej jest draniem. Uwielbiam jego rozmowy z główną bohaterką i jego sposób bycia. Jeśli chodzi o Camille to muszę powiedzieć, że nie wzbudziła u mnie negatywnych emocji, tak jak to robi większość głównych, kobiecych charakterów. Jest zadziorna, co mi się w niej najbardziej spodobało. Mogłabym tu wymienić jeszcze kilkunastu bohaterów, z którymi miło spędziłam czas czytając książkę, ale musiałabym zdradzić wtedy więcej fabuły, a chcę żeby tajemnica Hellheaven pozostała tajemnicą. 

Podsumowując. „Hellheaven” nie jest książką odpowiednią dla czytelników przyzwyczajonych do prawdziwej fantastyki i doświadczonych pisarzy. Jest to lekka lektura, którą można przeczytać siedząc wieczorem na fotelu z kubkiem herbaty. Cała historia nie należy do najoryginalniejszych, ale jest wiele ciekawych motywów, z którymi warto się zapoznać. Niewymagającym czytelnikom spodoba się nowy świat stworzony przez autorkę, ale zapewne tak jak ja będą snuć domysły, co mogłoby się zdarzyć po zakończeniu książki, a jest ono całkiem niespodziewane.

„Świat bez kłopotów wyglądałby pięknie, ale mam wrażenie, że też za idealnie. Bo jak mielibyśmy wtedy odróżnić dobro od zła?”

Za możliwość przeczytania książki
serdecznie dziękuję Wydawnictwu NovaeRes


17 komentarzy:

  1. Widzę, że motyw szkoły i to "szczególnej" tu dominuje. Kojarzy mi się to z cyklami Wybrani lub Akademia mroku. Nie wiem czy skusze się na powyższą opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że fabuła nie porywa. Sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie fabuła porywa, gorzej tylko z przekazem. Ale mimo wszystko zachęcam do przeczytania :)

      Usuń
  3. Książkę czytałam i mnie się podobała. Być może dlatego, że nie oczekiwałam po niej zbyt wiele.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na tę książkę czekam od dłuższego czasu i jestem jej niesamowicie ciekawa. Zawsze staram się docenić młodych, polskich pisarzy, którzy dopiero próbują zaistnieć na naszym rynku. Pomimo jej mankamentów, koniecznie muszą ją mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię takie książki, są najlepsze na odstresowanie po ciężkim dniu. Z chęcią poznam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie moja działka czytelnicza ale wiem komu polecę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka bardzo ciekawa, ale nie wiem czy sięgnę, skoro nie jest to książka górnych lotów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama nie wiem, być może dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka jest świetna. Ale to chyba za mało, aby mnie przekonać. Muszę się jeszcze zastanowić nad tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka zwraca uwagę, pomysł w sumie też, ale wspomniany przez Ciebie młody wiek autorki troszkę mnie demotywuje do lektury. Ja rozumiem, że szacunek się należy, bo dokończyła powieść i tak dalej, ale obawiam się kiczu (chociaż Paolini mnie naprawdę pozytywnie zaskoczył pod tym względem :) ).
    Jeśli wypatrzę kiedyś na promocji, chętnie kupię i sama się przekonam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Fakt, że okładka świetna:) Poza tym nie słyszałam ani razu tego tytułu, a bardzo mi się podoba. Mam jakaś fazę na książki, gdzie rzecz dzieje się w szkołach/akademiach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro masz taką fazę to powinnaś przeczytać tę książkę :) napewno Ci się spodoba :)

      Usuń
  12. Okładka intrygująca, ale jednak ja książkę sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No nie wiem. Mam straszną awersję do polskich pisarzy i strasznie ciężko mi się przełamać do naszej rodzimej literatury. Poza tym, nie jestem pewna czy ta historia przypadłaby mi do gustu, bo już czytając zapowiedź nie poczułam iskrzenia pomiędzy mną a tą książką. :) Ale fajnie, że ty się jakoś szalenie nie zawiodłaś. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba na razie ją sobie odpuszczę, ale może jeszcze kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, w sumie, że młodzi Autorzy próbują swoich sił. Po jakimś czasie ta dziewczyna czegoś może się nauczy...

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D