"Papierowe miasta" John Green


Ocena: 6/6

Tytuł: „Papierowe miasta”
Oryginalny tytuł: Paper Towns
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 400
Gatunek: literatura młodzieżowa
Rok wydania: 2013






„Pójdziesz do papierowych miast i nigdy już nie powrócisz.”

     Quentin – dla przyjaciół Q – od zawsze podkochuje się w niesamowitej i zaskakującej Margo Roth Spiegelman. Gdy pewnego dnia dziewczyna pojawia się pod jego oknem i namawia go na przeżycie niepowtarzalnej i nielegalnej przygody, chłopak dołącza do niej. Następnego dnia Quentin dowiaduje się, że Margo zniknęła. Chłopak czuje, że tylko on może ją odnaleźć. Dziewczyna zostawia wskazówki, które mają pomóc mu odnaleźć do niej drogę. 

     Do książki zabierałam się dość długo. Miałam ją na swojej półce pół roku, ale dopiero ostatnio zmusiłam się, żeby ją zacząć. Jak już zaczęłam, to nie mogłam się oderwać, tak to z Greenem bywa…

     Jak to w książkach Greena bywa, mamy lekko przynudzającego głównego bohatera, szalonego przyjaciela starającego się zdemoralizować tego pierwszego oraz wyjątkową dziewczynę, która bynajmniej nie jest aniołkiem. Ten schemat już znamy. Co sprawia, że mimo szablonowości nadal kochamy książki Johna Greena? Mimo wszystko, bohaterowie są inni niż w przeciętnych młodzieżówkach. Mają w sobie to „coś” i każdy posiada jakieś swoje dziwactwa. Weźmy taką Margo. Czyż nie jest trochę podobna do Alaski z „Szukając Alaski”? Pociągająca, ale nie idealna. Ma błysk w oku, ale mimo to widać, że jest przygnębiona. Pragnie odosobnienia i ucieczki. To historia sprawia, że jednak są innymi osobami. Margo z jednej strony polubiłam, z drugiej – denerwowała mnie. Rozumiem, chciała wyjechać, zniknąć. Tylko czy nie można było zrobić tego w innym sposób? Zachowała się nie fair w stosunku do swoich przyjaciół i rodziny. A Quentin, co tu dużo mówić. Ślepy na wszystko, próbował za wszelką cenę ją odnaleźć. Nie zastanawiał się nad tym, że zaraz egzaminy, koniec roku, studia. Naprawdę polubiłam przyjaciół Quentina. Radar i Ben to prawdziwie oddani kumple, którzy pomagali Q nawet w bezsensownym przeszukiwaniu opuszczonych osiedli. 


„Chodzi mi o to, że w którymś momencie będziesz musiał przestać wpatrywać się w niebo, bo inaczej pewnego dnia spojrzysz z powrotem w dół i zorientujesz się, że ty także uleciałeś gdzieś w przestworza.”

     Lubię książki Greena ze względu na to, że są to pojedyncze tomy, nie serie. Zaczynam książkę i kończąc ją, kończę daną historię. Czasami zastanawiam się, co by znalazło się w kontynuacji takiej powieści, ale zawsze dochodzę do wniosku, że dobrym posunięciem było pozostawienie lekkiego niedosytu czytelnikowi. Jeśli chodzi o styl autora, to już wypowiadałam się na jego temat w recenzjach innych książek. Powiem tylko tyle, że uwielbiam sposób w jaki pisze. Humor bohaterów i ich niezwykłe pomysły to wszystko dzięki niemu. 

     Książka porusza wiele tematów. Jest tu prawdziwa przyjaźń, ale też i ta fałszywa. Miłość, marzenia i dążenie do ich spełnienia. Tak jak w każdej książce Greena, pięknych cytatów i sentencji jest tak wiele, że brakuje miejsca do zostawiania karteczek w książce. Sama się o tym przekonałam. Poruszane poważne tematy pomieszane z humorem charakterystycznym dla nastolatków. Zazwyczaj nie wychodzi to dobrze, chyba, że jest się Johnem Greenem – wtedy wszystko jest możliwe. 

     Podsumowując. „Papierowe Miasta” to pozycja obowiązkowa dla wielbicieli Hazel i Gusa. Nie będzie to to samo, ale mimo wszystko nie zawiedziecie się. Historia Quentina to mieszanka literatury młodzieżowej z wątkami detektywistycznymi. Bohaterowie są mocną stroną tej książki, ale same wydarzenia wciągają i nie pozwolą Ci się oderwać od lektury nawet na minutę. Chcesz rozwiązać zagadkę Margo? Dołącz do Quentina i zobacz jaka jest tajemnica papierowych miast!

„Pamiętaj, że czasami nasze wyobrażenie drugiej osoby niewiele ma wspólnego z tym, kim ona naprawdę jest".

22 komentarze:

  1. To moja ulubiona książka Greena. ;) Chyba najbardziej podobało mi się kilkadziesiąt ostatnich stron. I ten wątek z szukaniem wskazówek. Aż mi się zachciało znowu tę książkę przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie przeczytałam żadnej książki Greena :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma na co czekać, do roboty! :) naprawdę warto

      Usuń
  3. Ja książkę przeczytałam w sobotę, recenzja na dniach na blogu. Niestety mnie książka nie zachwyciła - wręcz często się nudziłam podczas czytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach, do tej pory czytałam tylko 2 książki Greena i ,,Papierowe miasta" mnie ciekawią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tylko "Gwiazd naszych wina" i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka w planach na najbliższe tygodnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam ją już dosyć dawno temu i jeju, ten facet ma po prostu talent. Dodatkowo słyszałam o ekranizacji tej książki i trochę się tego boję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ wstyd, że Green jeszcze przede mną, ale nawyk unikania popularnych książek niestety jest silniejszy. Lubię usiąść z książką gdy już nikt o niej nie opowiada wszędzie... choć zdarzają się wyjątki :)
    @Waniliowe Czytadła

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi również książka bardzo się podobała :D Czekam na ekranizację :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tylko ,,Gwiazd naszych wina". Bardzo mi się podobała i czekam aż ta książka pojawi się w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  11. Nono czyli coś dla mnie :) Mam nadzieję, że niedługo przeczytam "Papierowe miasta".

    OdpowiedzUsuń
  12. A ż taką wielką fankom pary z Gwiazd naszych wina nie jestem, ale chciałabym przeczytaćcoś jeszcze Greena i wydaje mi się, że "Papierowe miasta" będą następne w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czeka grzecznie na półce, ponieważ tak to bywa, gdy kupuje się książki hurtem. Jedyna książka pana Zielonego, której nie przeczytałam do tej pory. Wiedziałaś, że już niedługo wychodzi kolejna "Will Grayson, Will Grayson"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Muszę ją mieć jak najszybciej :)

      Usuń
  14. Nie umiem się do Greena przekonać. Pewnie przez ten szum jaki wokół niego nadal trwa. Kiedyś sięgnę, ale jeszcze nie dziś.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzisiaj pożyczyłam tą książkę koleżance - polecam Greena wszędzie i wszystkim :) Tą uważam za świetną, czytałam i nie mogłam się oderwać, no u trochę humoru sprawiło, że lektura mega przyjemna. Moja druga ulubiona jego autorstwa, zaraz po Szukając Alaski.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta książka Greena jest jeszcze przede mną, ale na pewno ją przeczytam. Mam nadzieję, że zdążę przed filmem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Green zyskał u nas sporą popularność, ja od jakiegoś czasu próbuję się zdobyć na przeczytanie jakiejś jego książki ale mam zbyt duże zaległości w swoich ;)

    Zapraszam do siebie na rozdawajkę ;)
    http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/2015/02/rozdawajka-na-rozkrecenie-bloga_21.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Tę książkę Greena czytałam jako pierwszą, a teraz niecierpliwie czekam na ekranizację. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam tę książkę na półce i jakoś dziwnie zawsze najbardziej mnie ciągnęło do niej, jeśli chodzi o twory Greena, także liczę że jakiegoś większego zawodu nie będzie. :)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...