"Opowieści niezwykłe" Edgar Allan Poe




Ocena: 5/6
Tytuł: Opowieści niezwykłe
Autor: Edgar Allan Poe
Gatunek: horror
Wydawnictwo: Siedmioróg
Rok wydania: 2000
Ilość stron: 190
 



Edgar Allan Poe. Pierwszy raz usłyszałam, a raczej zobaczyła te nazwisko, podczas lektury „Nevermore”. Już wtedy zaintrygował mnie ten pisarz, koniecznie chciałam przeczytać, choć jedno jego dzieło. Co z tego mojego zapału zostało?

Zaczęłam od „Opowieści niezwykłych”, zbioru czternastu opowiadań. Dzieła Poego są uważane przez wielu za klasykę horroru. W zbiorze miałam okazję zapoznać się z jednymi z najbardziej znanych jego opowiadań. Mowa tu oczywiście o „Portrecie owalnym” i „Sfinksie”. Co prawda ten drugi to satyra, a nie powieść grozy, choć niejeden pewnie doszukiwałby się tam mroczności charakterystycznej dla autora. Przecież nie codziennym widokiem jest zlatujący w dół zbocza olbrzymi potwór. „Portret owalny” muszę przyznać, że mnie urzekł. Od tego powiadania zaczęłam zbiór, a potem poszło już z górki. Styl autora, mimo, że nie jest współczesny (spójrzmy prawdzie w oczy nie można takiego oczekiwać po żyjącym w I połowie XIX wieku autorze), ma w sobie coś intrygującego. Jak sam autor. Życiorys Poego jest dość burzliwy, pełen kryzysów i tragedii. Nie dziwię się, że autor poszedł w stronę horrorów. 


Poza „Portretem owalnym” i „Sfinksem” znalazłam dla siebie jeszcze jedno opowiadanie. Kolejne, które mnie zainteresowało i pewnie nie ostatnie. „William Wilson”, jak to niepozornie brzmi. Po prostu imię i nazwisko, a tyle się pod tym kryje. Jest to opowieść o Doppelgängere, która ma fenomenalne zakończenie. „Zagłada Domu Usherów” to bez wątpienia godne polecenia kilkanaście stron. Jeśli chodzi o „Serce oskarżycielem” to przy tym opowiadaniu już byłam pewna, że z autorem coś jest nie tak, na tle psychicznym. Ten utwór jest nadzwyczaj dziwny, co wcale nie wyklucza tego, że jest wspaniały. Takie opowiadania o wyrzutach sumienia, zawsze trafiają do ludzi. 

O reszcie nie będę się wypowiadać, bo jedne są podobne do drugiego. Choć zawsze opowiadają inną historię to zaczyna się i kończą w ten sam sposób. Na koniec pozostaje mi tylko powiedzieć, że utwory Edgara Allana Poego jest niepowtarzalne. Stylem mogą trochę przypominać P.H. Lovecrafta. Żeby poczuć dreszczyk na plecach trzeba się bardzo uważnie wczytać, nie rozpraszać. Polecam!  

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

Nie ma to jak lektura, czyli "Balladyna"- MINIRECENZJA


Ocena: 4/6

Tytuł: Balladyna
Autor: Juliusz Słowacki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Gatunek: dramat
Rok wydania: 1999
Ilość stron: 225






Utwór opowiadający o wielkiej żądzy władzy i o dążeniu do niej za wszelką cenę. Ukazuje, złe i gotowe do zabójstwa, oblicze dziewczyny. Fantastyczne i legendarne postacie oraz ludowe wierzenia- oto dramat Juliusza Słowackiego pt.: „Balladyna”.

Główna bohaterka, Balladyna, jest niezwykle ambitną osobą. Potrafi, dosłownie, iść po trupach do celu. Nieważne co stanie jej na drodze, ona potrafi to przezwyciężyć. Obsesyjnie pragnie władzy, nie dopuszcza do głosu swojego sumienia. 

Całą fabułę nakręcają liczne intrygi, namiętności i miłości bohaterów. Gdyby nie one, utwór byłby ubogi i monotonny. Juliusz Słowacki poruszył w swoim dziele wiele problemów, nawet dotyczących współczesnych ludzi. Wprowadzając mnóstwo ciekawych wątków, przykuwa uwagę czytelnika do książki na dłuższy czas.

Utwór zmusza do głębokich refleksji. To nie tylko zapisane kartki, będące utrapieniem uczniów, ale źródło pewnych prawd moralnych aktualnych także w czasach nam współczesnych. 

W „Balladynie” odnajdujemy całą różnorodność bohaterów. Mamy postacie nieśmiałe i waleczne, skromne i zarozumiałe, dobre i złe. Główna bohaterka jest postacią kontrowersyjną. Wyraźnie się pogubiła w swym dążeniu do władzy. Wydaje się, jakby podczas swoich zbrodni była niepoczytalna. Balladyna- targana licznymi sprzecznościami, jawi się nam jako postać jednoznacznie negatywna.
Juliusz Słowacki przedstawił historię magiczną i tragiczną zarazem, zawierającą uniwersalne prawdy. Siła i upór w dążeniu do celu często pozwalają człowiekowi odnosić sukcesy w życiu Są jednak pewne granice. Zbrodnia i nieszczęście drugiego człowiek powinny być tą barierą, której nie należy przekraczać. 

Zapowiedź: W pewnym teatrze lalek



W pewnym teatrze lalek
Lidia Miś
Premiera: 23 luty 2014r.

Do teatru lalek przybywa nowa marionetka Perełka. Jest niedoświadczona i nigdy nie występowała na scenie. Do roli aktorki pomagają jej przygotować się nowi przyjaciele: Kamilla, Babcia, Miś i Kaczka. Plejada marionetek, jawajek i pacynek wiedzie na pozór beztroskie życie, co rusz wcielając się w nowe kreacje. Okazuje się jednak, że aktorstwo niesie ze sobą wiele wyzwań, a teatr jest czymś więcej niż pracą – jest całym ich światem!

Książka W pewnym teatrze lalek w sposób zabawny, a zarazem wzruszający opowiada o kształtowaniu charakteru, partnerskich relacjach i przynależności do grupy. To opowieść o budowaniu własnej tożsamości, rozpoznawaniu emocji oraz o otwartości na potrzeby innych.

Możecie przeczytać fragment książki: TUTAJ
http://dreamswydawnictwo.pl/nowosci/w-pewnym-teatrze-lalek,produkt110/

"Szukając Alaski" John Green, czyli co w tym wszystkim takiego niezwykłego



6-/6
Tytuł: Szukając Alaski
Oryginalny tytuł: Looking for Alaska
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Gatunek: dla młodzieży
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 320




Miles Halter- chłopak, w którego życiu nie dzieje się zbyt wiele, zaczyna naukę w szkole z internatem w Alabamie. Już na początku zaprzyjaźnia się z Chipem (pseudonim Pułkownik), swoim współlokatorem. Po raz pierwszy ma przyjaciela, a do tego poznał najcudowniejszą dziewczynę na świecie- Alaskę Young. Ma nadzieję, że jakoś mu się tu wszystko ułoży. Bo co może pójść nie tak? Dzięki nowym znajomym poznaje inny świat i ma duże szanse na odkrycie tak od dawna poszukiwanego swojego Wielkiego Być Może. 

Sięgnęłam po tę książkę dość spontanicznie. Byłam ciekawa, co takiego nadzwyczajnego ludzie widzą w powieściach tego autora. Z początku nie podzielałam ich zachwytu. Każda strona w pewien sposób była ciekawa, ale nie tak jak to sobie wyobrażałam. Dopiero może w połowie, może już pod koniec, zdałam sobie sprawę jak oryginalna jest ta książka. Ma ona w sobie to „coś”. Tak więc nie będę jej teraz oceniać przez pryzmat pierwszych rozdziałów, ale jako całość. Właśnie tak powinno się patrzeć na tę książkę, bo dopiero przebrnięcie przez wszystkie strony uświadamia piękno i wspaniałość.

"Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości."

Trochę o bohaterach. O dziwo, jakoś nie polubiłam tytułowej Alaski. Może to dlatego, że czuję się bardziej przykładną dziewczyną niż buntowniczką, którą jest bohaterka. Miles za to kompletnie mnie oczarował, z resztą tak jak Pułkownik i Takumi. Według mnie ta męska część postaci jest o wiele lepsza. Szczególnie spodobały mi się takie małe „dziwactwa” głównego bohatera i jego współlokatora. Miles uwielbiał biografie i zapamiętywał ostatnie, przedśmiertne słowa ludzi, a Pułkownik… cóż, gdy tylko było mu źle lub czuł wszechogarniające znużenie uczył się stolic, nazw państw czy nawet liczby ludności krajów na całym świecie- podziwiam go, bo przydałaby mi się ta umiejętność na geografii. O Takumim w książce jest trochę mniej, ale mimo tego, uwielbiam go. Choć nie zawsze był fair wobec swoich kolegów <tutaj przypomina mi się jedna z ostatnich stron książki, niby taki niewinny, a jednak sekret swój ma>.


Już przy pierwszej stronie zaintrygował mnie sposób, w jaki są oznakowane rozdziały- np. „122 dni PRZED”. Ale czym jest „przed”, co jest po i do czego dąży autor? Tego nie wiedziałam. Widać, że autor wie, co robi. Książka jest bardzo dobrze przemyślana. Język powieści jest stylizowany na lekki, młodzieżowy, dostosowany do wydarzeń i bohaterów z pozycji. Jednak nie można powiedzieć, że autor w tej swojej młodzieżowości przesadził, jest jej tyle ile trzeba, co sprawia, że starszym czytelnikom czyta się równie dobrze tę książkę, co młodym. 

"umieranie nie może być trudniejsze niż bycie zostawionym przez umarłego"

Mimo, że pozycja opowiada o nastolatkach, ich uzależnieniach i ryzykownych akcjach, jest to zdecydowanie mądra książka. Wiele można z niej wynieść. Prawd życiowych, ale i takich rzeczy, które może do niczego nam się nie przydadzą, ale będziemy mieli satysfakcję, że wiemy. Same akcja może nie jest zbyt wartka. Pewne rzeczy się dłużą, a o niektórych chciałoby się czytać więcej. Jednak książka jest ciekawa dzięki bohaterom i ich pomysłom. 

Podsumowując. Bohaterowie są świetnie wykreowani. Każdy ma swój odrębny charakter. Wydarzenia są intrygujące, a sam styl autora zasługuję na uznanie. Kto by pomyślał, że za tak niepozorną okładką kryje się coś niezwykłego. Jest to książka, którą można zapamiętać na całe życie. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...