Serialowo (2)



Ocena: 4/6

Pretty Little Liars {14-16 odcinek, 4 sezon}


Pierwszy odcinek PLL po dłuższej przerwie nie wypadł najlepiej. W sumie nie dowiadujemy się niczego nowego, a akcja ciągnie się i ciągnie przez 40 minut. Oczekiwałam czegoś więcej po takich wydarzeniach w Halloweenowym odcinku. Dopiero w 16 zaczyna się coś dziać. Kolejne intrygi. Jak to możliwe, że mają jeszcze pomysły na ciągnięcie tego serialu? Oczywiście nie mam nic przeciwko, ale co zrobią z Ally? Jak to będzie z tym A? Czy dziewczyny w końcu otworzą oczy? Każdy tak marudzi, że nie wie komu zaufać. Hanna przeżywa rozstanie z Calebem. Aria rozwiązuje swoje problemy sercowe, tylko nie jestem pewna czy z tą osobą co trzeba. Spencer żyje jak w amoku, nie chce zostawić sprawy z Radley. A Emily? Emily stara się o kontakt z Ally. Poza tym, kłamczuchy zaczynają się od siebie oddalać. Czy to aby dobrze?


Pretty Little Liars (Słodkie kłamstewka)- USA, -2010, dramat, thriller, twórca:  I. Marlene King, wyst.: Lucy Hale, Ashley Benson, Shay Mitchell, Troian Bellisario



Ocena: 6/6
Ravenswood {2-8 odcinek, 1 sezon}


Co tydzień zasiadam do oglądania Ravenswood. Serial coraz bardziej mnie wciąga, choć nie mam pojęcia czy daleko zajdzie. Raczej nie będzie tak znany jak PLL, jednak ma swój potencjał. Z porównaniem do historii w Rosewood, tutaj dzieje się aż za nadto przedziwnych rzeczy. I tu nie chodzi o psychopatę lub nastolatkę bawiącą się w czerwonego kapturka. Bohaterowie zmagają się z klątwą. Może wydawać się banalne, jednak w Ravenswood nic takie nie jest. Każdy odcinek przedstawia coraz to bardziej emocjonujące wydarzenia. Bohaterowie są coraz bliżej rozwiązania zagadki miasta. W tym momencie w mojej głowie kiełkuje pytanie. Czy przełamią klątwę w 5 sezonie czy może serial jeszcze nas czymś zaskoczy?


Ravenswood- USA, 2013, dramat, twórcy: I. Marlene King, Joseph Dougherty, Oliver Goldstick, wyst.: Tyler Blackburn, Nicole Gale Anderson,  Brett Dier, Merritt Patterson, Britne Oldford




Ocena: 3/6
Wolfblood {1 sezon}

Wolfblood to już całkiem inna bajka. W sumie to jednak nie, są wilki, więc brakuje tylko Ally w czerwonym płaszczu. Ale do rzeczy. To brytyjski serial o Maddy i jej rodzicach, którzy są wilkokrwistymi (lepsze określenie niż „wilkołakami”). Jednak w miasteczku pojawia się Rhydian, który jest taki jak oni, jednak nie zna zasad i reguł panujących na terytorium. Ogólnie serial jest o problemach z kontrolowaniem i utrzymywaniem w tajemnicy swojej wilczej natury. Bohaterowie chodzą sobie jak gdyby nigdy nic do szkoły. Może są trochę zdziwiaczali, ale wszyscy traktują to jako „młodzieńcze wyrażanie siebie”. Fabuła do bani. Nic ciekawego. Na kilkanaście odcinków może jeden jest ciekawy. Jednak na jedną rzecz warto zwrócić uwagę. Mianowicie klimat serialu. Wszystko dzieje się w jakiejś małej, ponurej mieścinie przy lesie. Cudowne miejsce do wilkołaczenia. Serial przez scenerię, którą wcale nie jest szkoła w Hoolywood, jest nawet mroczny (i to jest na duży plus). 


Wolfblood- Wielka Brytania, 2012, obyczajowy, fantasy, wyst.: Aimee Kelly, Bobby Lockwood, Louisa Connolly-Burnham, Kedar Williams-Stirling, Angela Lonsdale

Nowa Fantastyka 12/2013, 01/2014


Ocena: 5/6

Nowa Fantastyka to mój jedyny obowiązkowy magazyn. Nie ma miesiąca, żeby go nie kupiła. Nie dość, że każdy numer jest wręcz napakowany nowoczesnymi artykułami to jeszcze z większości z nich dowiaduję się mnóstwa ciekawych rzeczy. 

W grudniowym numerze jest dużo nowinek. Już na trzeciej stronie krótkie opisy wymysłów ludzkości, a niedługo potem cały artykuł poświęcony próbom stworzenia cyfrowej dobrze funkcjonującej repliki mózgu. Nie zabrakło odniesień do sci-fi, bo przecież niektóre rzeczy są zbyt trudne, po prostu pewne zagadki człowieka powinny zostań nieodgadnięte. Jest tu artykuł o „Kronikach Prydainu”. Nie powiem, czuję, że po prostu muszę zapoznać się kiedyś z tą serią. Poza tym to nie jedyna książka, po którą chcę sięgnąć dzięki temu numerowi. „Zgon” Giny Damico też miał swoją stronę chwały. Jeśli pozycja jest tak samo dobra jak przedstawia ją autor tekstu, to już się boję swoich emocji podczas czytania. W magazynie jest świetne opowiadanie pt.: „Bóg i Mammon” Petera Wattsa oraz „Droga do Jeruzalem” Grzegorza Irzyka, które wywarło na mnie wielkie wrażenie. Na okładce widnieje napis „W oszukiwaniu idealnego prequela”, czyli trzy strony analizowania i poszukiwania. Jest tu mowa o m.in. „Mrocznym widmie” i „Prometeuszu”. Jak myślicie istnieje prequel, który zadowoliłby najwybredniejszego fana pierwowzoru? Na koniec felieton Łukasza Orbitowskiego. Tym razem na temat rodzaju horroru zwanego slasher’em. Osobiście uwielbiam felietony tego pana i mogłabym je czytać codziennie. 
 
Ocena: 6/6
Jak i styczeń to i Hobbit. Już okładka styczniowego numeru wskazuje nam na ciekawe artykuły dotyczące najnowszego filmu Petera Jacksona. Już na samym początku mowa o krasnoludach, a potem strony poświęcone smokom, czyli cały artykuł zaczyna się od Smauga. Było o sci-fi w Chinach, to teraz czas na fantastykę w Meksyku. Zaraz potem wywiad z Piotrem Kowalskim, polskim grafikiem, którym zainteresował się Marvel. Dwa opowiadania szczególnie mnie wciągnęły. „Rzeźbiarz Bogów” Piotra Nesterowicza, już sam tytuł mnie zaciekawił, i „Enigma” Seana McMullena. Oba całkowicie mnie pochłonęły. A felieton, no cóż, co tu dużo mówić, trochę się uśmiałam, choć temat o kanibalach może na to nie wskazywać. 

W dwóch numerach tradycyjnie kilka stron recenzji. W grudniowym między innymi pochlebna „Historii krain i miejsc legendarnych” Umberto Eco, którą wyprosiłam na choinkę po przeczytaniu tej opinii. Mniej entuzjastyczna „Deadline” i „Ślepej plamy”. Oraz nazwany „gratką dla koneserów” autorstwa Tolkiena „Upadek króla Artura”. Za to w styczniowym z zainteresowaniem przeczytałam opinie o „W pierścieniu ognia” i Krainie lodu”. 

Koniec Z Listą BBC 2013 i początek 2014




Krótko i do rzeczy, czyli tak jak lubię...

21 stycznia zakończyło się wyzwanie „Z Listą BBC”. Co prawda nie każdemu udało się je ukończyć, ale to tylko zabawa! Najwięcej książek przeczytały  Nessie i Amelia Grey . Jest mi bardzo miło, że tak zaangażowały się w wyzwanie, dlatego zamierzam wysłać im „małe coś” w ramach jako takiej nagrody.


A teraz ogłaszam zapisy na nowy rok! Zasady pozostają niezmienne. TUTAJ macie link do zakładki wyzwania, Ci co nie wiedzą o co chodzi mogą się zorientować.  Wciągu roku wystarczy przeczytać jedną książkę znajdującą się na liście, więc nie jest za wymagające. Zgłaszać możecie się w komentarzach :D

Lista uczestników:
1. GumcioBook z http://mylittlelibrary-gumciobook.blogspot.com/
2. Amelia Grey z http://miedzystronami-agrey.blogspot.com/
3. Katie- Niepoprawna Romantyczka z http://bibliotekapodmarcepanem.blogspot.com/
4. Maradock  blogger.com/profile/00815443232444102891
5. kuroneko_ne z booksof2014.blogspot.com
6. Keira K. z black-and-blacker.blogspot.com  
7. Nella N. z swiatnatchnionyksiazkami.blogspot.com 


***
Poza tym przypominam o wyzwaniu Fantastyczna Dwunastka i trwającym miesiącu z epic i high fantasy :)

Przygoda na wielkim ekranie czyli "Hobbit: Pustkowie Smauga"


Tytuł: Hobbit: Pustkowie Smauga
Tytuł oryginalny: The Hobbit: The Desolation of Smaug
Gatunek: fantasy, przygodowy
Produkcja: USA, Nowa Zelandia
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens
Czas trwania: 2 godz. 41 min.
Premiera: 27 grudnia 2013 (Polska)
Obsada: M. Freeman, I. McKellen, R. Armitage, A. Turner, O. Bloom, E. Lilly, L. Evans

 




Po roku powracamy do historii Bilba Bagginsa i jego przygody w Śródziemiu. Większość z Was pewnie zna losy tego dzielnego hobbita. Chyba tylko żyjący na kompletnym odludziu Grenlandii, nie kojarzy Tolkiena i jego powieści. Może nie wszyscy czytali jego książki, bo nie oszukujmy się, jeśli chodzi o „Władcę Pierścieni” to ciężko przez niego przebrnąć. Ale wszyscy wiedzą, o co chodzi. Tak więc...


Odkąd Bilbo wyruszył wraz z kompanią Thorina Dębowej Tarczy, by zdobyć Arcykamień, dzięki któremu rody krasnoludów mogłyby się zjednoczyć i pokonać smoka Smauga , wiele się wydarzyło. Od Samotnej Góry nie dzieli już ich tak dużo. Wystarczy przejść przez Mroczną Puszczę, a potem dotrzeć do Miasta nad Jeziorem. Stamtąd prosta droga do celu. Jednak nic w takiej podróży nie może być łatwe. A Smaug tylko czeka na gości.

Tak długo wyczekiwałam na ten film. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu, jeśli chodzi o podzielenie książki na trzy filmy. Jak oni to zrobili, że trzymają się (w miarę) fabuły, a jest ekscytująco i się nie nudzi? Niestety nie mam odpowiedzi na to nurtujące mnie pytanie. Jednakże muszę przyznać, że ekranizacje są o wiele ciekawsze, niż książka. Wiadomo, że książka działa lepiej na wyobraźnię, ale film to już co innego. Tutaj widzimy to tak,  czego nawet większość  nie potrafi sobie wyobrazić.


Szczególnie zainteresowały mnie wątki dodane w filmie. Niestety nie ma ich w książce, co można brać za nietrzymanie się fabuły. Jednak precz mi z takim gadaniem! Gdyby nie te dodatkowe sceny, film byłby o wiele nudniejszy. W powieści Tolkiena wszystko opiera się na wyprawie krasnoludów i Bilba do Samotnej Góry. W ekranizacji mamy sceny z Gandalfem (po opuszczeniu przez niego kompanii) oraz wiele akcji z Legolasem! Skoro jesteśmy już przy tym cudownym elfie. Jak zwykle Orlando Bloom się spisał na medal, albo raczej na nominację do Złotych Globów. Tylko moja koleżanka narzekała, że nałożyli mu soczewki.


Na mnie osobiście duże wrażenie zrobił Smaug, a raczej to jaką techniką został zrobiony. Benedic­t Cum­ber­bat­ch został poproszony o podłożenie głosu smokowi, ale aktor znany z roli Sherlocka Holmesa w serialu, zdołał przekonać Petera Jacksona do użycia techniki mo­tion capture i bardziej nowoczesnego performance capture. Tak samo został stworzony Gollum w pierwszej części. Ostatnio ta technika zrobiła się popularna. Dzięki czujnikom umieszczonych na specjalnych strojach i twarzach aktorów przechwytuje się trójwymiarowe ruchy, dzięki temu postać może być bardziej realistyczna, a jej ruchy naturalne. Również dzięki performance capture przechwytuje się mimikę aktorów. Te techniki były używane też do kręcenia Avatara.




Martin Freeman ponownie poradził sobie z rolą Bilba. W pierwszej części nieporadny hobbit, w drugiej odważny i sprytny złodziej. Miło znów widzieć Iana McKellena. Chyba już zawsze będzie kojarzył mi się tylko z postacią Gandalfa i ewentualnie Magneto z X - Menów. Evangeline Lilly i jej cudowna mowa ciała, idealnie wpasowała się w elfkę Tauriel, która powstała na potrzeby filmu, bo niestety nie ma jej w książce. Dzięki niej pojawia się trójkącik miłosny Kili, Legolas i Tauriel. Taki akcent nie zaszkodził produkcji. Do tego ponownie w tym roku mamy do czynienia z Aidanem Turnerem, który grał Luke'a w "Dary Anioła: Miasto kości". Wcielił się w wyjątkowo przeze mnie lubianego Kiliego. 

Jednym ze scenarzystków jest Gulliermo del Toro, którego podziwiam za prace nad „Labirynten Fauna” i „Hellboyem”, oraz Fran Walsh, która pracowała z Peterem Jacksonem nad kilkunastoma jego filmami. Już samo nazwisko reżysera zachęca do obejrzenia ekranizacji. To nie może być klapa, skoro produkcją kierował Jackson. Mam tylko nadzieję, że nie skończy się na ostatniej części „Hobbita”. Warto byłby nakręcić jeszcze "Silmarillion".

Nie będę zbytnio rozpisywać się o efektach i widokach, które można było zobaczyć na wielkim ekranie. Wszyscy dobrze znamy zdolności Jacksona i pamiętamy "Władcę Pierścieni". Szczególnie jednak podobały mi się sceny walki elfów. Zawsze miałam do nich słabość. Zwinne ruchy, gracja i strzelanie z łuków! Uwielbiam to! 

Reasumując. "Hobbit: Pustkowie Smauga" jest świetną ekranizacją. Może nie jest przedstawiona dokładnie jak w książce, ale dodatkowe sceny i postacie ubarwiają ten film. Efekty są znakomite. Rzuciła mi się w oczy tylko jedna sztuczna scena. Aktorzy to sama śmietanka kina. Niektórzy radzą sobie ze swoimi rolami już wiele lat, jak np.: Ian McKellen i Orlando Bloom. Zostało już tylko czekać kolejny rok na ostatnią część. Na samą myśl czuję się podekscytowana. Nie mogę się doczekać!



Recenzja dla: DEBIUTEXT
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...