"Ostatnia Spowiedź. Tom III" czyli ostatnie spotkanie z Bradinem, Ally i Tomem



Ocena: 4/6

Tytuł: „Ostatnia Spowiedź. Tom III”
Autor: Nina Reichter
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 374
Gatunek: młodzieżowy
Rok wydania: 2014





„Za miłość złożoną z setek zdań i tysięcy słów…”

Ponownie mamy okazję zagłębiać się w burzliwe i zagmatwane życie Bradina i Ally. Po ostatnich wydarzeniach z drugiego tomu mogłoby się wydawać, że wszystko się ułoży, że główni bohaterowie w końcu będą razem na dobre i na złe oraz stworzą cudowną rodzinę. Nic bardziej mylnego. Autorka nie szczędziła im zawirowań w życiu. Sprawy bardzo się komplikują, gdy Bradin wyjeżdża w trasę koncertową, a Ally musi zostać całkiem sama. Podczas jego nieobecności wiele się zmienia. Czy im miłość przetrwa? Czy Violett pogodzi się z faktem, że Bradin nic do niej nie czuje? Czy marzenia rockmana i zwykłej dziewczyny o założeniu rodziny będą miały szansę się ziścić? Czy Tom pogodzi się ze stratą Ally?

Jak można pokochać i jednocześnie nienawidzić jakiejś książki? Już dawno nie poczułam czegoś takiego, choć to uczucie od zawsze jest zarezerwowane dla ostatnich części serii. Szykuje się długa recenzja o tym sprzecznych emocjach…

Dobrze wiecie, że nie zdarza mi się często wyrażać źle o jakiejś książce. Wręcz przeciwnie, ciągle jakąś chwalę! Ale przy III tomie „Ostatniej Spowiedzi”, a dokładniej po przeczytaniu 158 strony, rzuciłam książką o ścianę i przysięgałam sobie, że już nigdy więcej po nią nie sięgnę. Wybrałam numer przyjaciółki i gdy tylko odebrała telefon zaczął się mój słowotok. Myślałam, że się wszystko poukładało, że bohaterowie w końcu zaznają trochę spokoju. Ale nie, zepsujmy im jeszcze bardziej życie, będzie ciekawiej! Jak się domyślacie, nie dotrzymałam obietnicy i ponownie zaczęłam zagłębiać się w lekturę. Były momenty, że nie mogłam uwierzyć w to, co czytam, ale były też takie, które przypominały mi piękne chwile z poprzednimi tomami. 

„- Dlaczego ona? Dlaczego właśnie ona…

-Bo żadna inna kobieta nie potrafi sprawić, żebym na myśl, że ją stracę, trafię do piekła i z powrotem.” (str. 39)

Rozumiem wielka miłość. Niespodziewane pierwsze spotkanie i od razu bach, spadło jak grom z jasnego nieba! Ale prawda jest taka, nie zliczę ile razy bohaterowie wciągu tych trzech części rozstawali się, schodzili, oskarżali bezpodstawnie lub też mając dowody (fałszywe czy nie) o zdradę, mówili sobie „żegnaj” i tym podobne. Czy po dziesiątym czy którymś tam razie nie robi się to nudne? Podobno, jeśli się ludzie nie kłócą to tak naprawdę im na sobie nie zależy, ale to, co dzieje się w „Ostatniej Spowiedzi” to już „lekkie” naginanie. Ponadto nie tylko takie wątki ciągle się powtarzają. 

Bohaterowie zachowują się niedorzecznie. Chyba nie do końca zdają sobie sprawę, że dziecko to duża odpowiedzialność i trud, a przecież jeszcze nimi samymi trzeba się opiekować. Desperacko pragną czegoś, co w ich sytuacji jest nierozsądne. Są jakby nie patrzeć w niestabilnym związku, który tak naprawdę muszą ukrywać, a nie afiszować się z tym. 

Jednak nadal jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób autorka pisze o miłości. Może gdyby to nie byli ci bohaterowie, wtedy bardziej odczułabym znaczenie tych pięknych słów. Jednak przy trzecim tomie straciłam serce do Ally, Bradina i Toma, choć nie powiem, zdarzały się chwile, gdy miałam łzy w oczach. 

„Nigdy nie myślała, że nawet on potrafiłby to zrobić, ale wybrał fatalny moment, by jednym spojrzeniem pokazać Ally jej miejsce na ziemi.” (str. 271)

Wydarzenia są cóż… praktycznie nie znajdziemy tu nic nowego niż w poprzednich tomach. Może wszystkie zdarzenia są bardziej drastyczne i łamiące serce czytelnika jeszcze bardziej niż w I czy II tomie, ale mimo wszystko to nic nowego. Jednak zakończenie jest dużą niespodzianką. Dla niektórych dobrą, a dla innych złą. Co ja gadam! Nie zależnie, jak kto lubi, którego bohatera zakończenie według mnie nie należy do happy endów, ale to wy powinniście to ocenić. 

W książce ponownie znajduje się ścieżka dźwiękowa, którą warto przesłuchać podczas czytania tej pozycji. Tak jak wychwalałam to przy pierwszej i drugiej części, nadal bardzo lubię. Dodaje to klimatu książce i nie wiem, dlatego, ale sprawia, że jest ona jeszcze bliższa sercu. 

Trzeci tom zawiera pewne fragmenty „podsumowania” całej historii Ally, Bradina i innych bohaterów, w szczególności miłości głównej pary. Autorka wplata wiele cytatów z poprzednich części, nawet układając z nich całe dialogi. Muszę przyznać, że wyszło to cudownie!

Podsumowując. To jednak z książek, którą jest mi najtrudniej ocenić w skali od 1 do 6. Z jednej strony czuję duży sentyment do tej serii i historia Ally i Bradina pochłonęła mnie bez reszty. Ale też widzę, że wątki w kółko się powtarzają i zachowanie bohaterów wiele razy mnie denerwowało. Więc pół na pół? Dając 3 jednak czułabym, że krzywdzę tę książkę. Jak pogodzić fakt, że z jednej strony wzdycham z ulgi na myśl o tym, że już nigdy nie poznam dalszych losów bohaterów, a z drugiej strony żałuję, że autorka nie zostawiła sobie wiele pola do popisu w razie chęci na kontynuowanie serii. Na pewno wszystkim polecam zapoznanie się z pierwszy tomem, a tym, którym przypadnie do gustu, z kolejnymi. 

 „- Ale nigdy nie myślisz, że ostatni raz jest ostatnim razem. Myślisz, że będzie więcej. Myślisz, że masz wieczność, lecz nie masz…
- Wieczność znaczy „za zawsze”, a nie „zawsze”, Ally.”


3 komentarze:

  1. Dużo już o niej czytałam i z pewnością przeczytam kiedyś całą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na swoją książkę by zamknąć tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście jestem zachwycona tym tomem i uważam, że jest cudownym zwieńczeniem trylogii OS.

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...