Krótko o tym jak to było na Targach Książki w Warszawie

Oto ja na moich pierwszych dużych targach książki! Pierwsze kroki na stadionie i na twarzy wymalowane przerażenie „gdzie ja jestem?”, „ej, to w lewo czy w prawo?”, „tędy dotrę na górę?”. W każdym razie jakoś sobie sama poradziłam. Wyznaczony cel na dobry początek: a obejdę sobie tak dookoła po wszystkich stoiskach. Jednak to nie było takie łatwe, bo korytarz się ciągnął, a ja mijałam coraz to dziwniejsze stoiska. Okey, Papierowy Księżyc, to jesteśmy w domu, zaczynamy szaleć. Nie mogłam, po prostu nie mogłam przejść obojętnie koło stoiska tego wydawnictwa. Trochę panikowałam, bo nie mogłam znaleźć Egmonta. Oczywiście o ja sierota, nie zauważyłam, że przechodziłam koło niego trzy razy! Przynajmniej Dreamsa nie można było przegapić. Stoisko jak zawsze rzucające się w oczy, po prostu marzenie (w końcu nazwa do czegoś zobowiązuje ;)). 

Kogo my tu mamy? Bo mi się wydaje, że całkiem przez przypadek uwieczniłam tył głowy Sophie. Trzeba być mistrzem, żeby dopiero przeglądając w domu zdjęcia skapnąć, że było tak blisko. No bez okularów ani rusz! 


Organizowanie takich imprez na Stadionie to super pomysł. Nie jest tak duszno jak się zapowiadało, a i można zobaczyć stadion. Naprawdę świetna sprawa. Przecen jako takich wielkich nie było. Ale dało się zgarnąć na niektórych stoiska np. Publicatu, książki -25%. Chyba tylko pozycje z Papierowego Księżyca kupiłam po normalnej cenie. Za dużo nie zaoszczędziłam, ale wyjść z targów z pustymi rękoma? Nie ma takiej opcji! 


Tutaj wszystkie tak zwane przeze mnie „duperele”. Ulotki, katalogi, gazeta bez której nie trafiłabym do Egmonta (bardzo przydatne rzeczy w środku, typu plan stadionu i rozpiska wydawców), fiszki, które ktoś mi chyba wcisną w rękę jak szłam i zgarnięte przy Jaguarze karteczki z kilkoma zwrotami w różnych językach. 

Tutaj skromna kolekcja targowych zakładek. Jakoś tym razem nie skupiałam się na nich. Poza tym, gdybym z każdego miejsca przywoziła multum zakładek to bym cały dom zawaliła, a już nie mam ich gdzie trzymać.
Jeśli ktoś jeszcze nie był na takim wydarzeniu, to naprawdę warto przejechać trochę kilometrów i poczuć ten cudowny klimat. Więcej ludzi z chęcią kupujących książki nigdzie nie spotkamy. 


17 komentarzy:

  1. Eh, musiało być fajnie :) Ja w ostatniej chwili musiałam zrezygnować, ale może kiedyś się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt Targi Książki mają w sobie to coś, że nałogowiec czuje się jak w raju

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie mogłam się pojawić na targach :( No ale może za rok... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kto wie, może za rok wybiorę się tam już jako mieszkanka stolicy ;) Targi to naprawdę fajna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie nie było, choć mieszkam w Warszawie i ma rzut beretem. Zazdroszczę wszystkim, którzy byli!
    U mnie niestety brak czasu na takie imprezy :C

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że mnie tam nie było :c

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja, jako że od 9 do 17 stałam nas stoisku, ustawiałam stoły albo chodziłam z ulotkami (10 okrążeń wokół stadionu, po każdym jednym zejście na płytę) nie wyniosłam z tych targów nic prócz odcisków. Zadnej książki (a słyszałam, że można było dostać egzemplarze do recenzji), nawet żadnych ulotek mi nie dawali :(

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja bym zakładki brała :3 ich nigdy za mało ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę i po cichu liczę na to, że kiedyś uda mi się wpaść na takie targi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie bym się wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może tez będę kiedyś miała przyjemność być na Targach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę, że tam byłaś ;_; Musiało być świetnie xD Być może pojadę za rok, kto wie ;3

    OdpowiedzUsuń
  13. Byłam w tym roku po raz pierwszy i nie mogę się doczekać kolejnej wizyty, niestety na to jeszcze trochę poczekam... :c

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj zazdroszczę ;) Również chciałabym w nich uczestniczyć, ale to za daleko... Poczekam na Targi w Krakowie :) Będę tam zdecydowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Och targi książki! Zazdroszczę! :) Nigdy jeszcze nie byłam na czymś takim, a bardzo bym chciała. Następnym razem chyba się wybiorę. Co z tego, że daleko. Zatrudnię braciszka z samochodem! ;)
    Fajna relacja. Bardzo jestem ciekawa twoich książkowych zdobyczy z targów. Mam nadzieję, że o nich napiszesz.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, ze trwały tylko 4 dni... Dla mnie mogły trwać nawet miesiąc...
    Szczęście w nieszczęściu, ze jutro się kończą Wirtualne Targi książki, a w październiku są Targi w Krakowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zazdroszczę ;( urokiem mieszkania w małej miejscowości jest daleko do wszystkich i brak właśnie takich eventów. No, ale za to widoki mamy wyborne :D

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...