"Szukając Alaski" John Green, czyli co w tym wszystkim takiego niezwykłego



6-/6
Tytuł: Szukając Alaski
Oryginalny tytuł: Looking for Alaska
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Gatunek: dla młodzieży
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 320




Miles Halter- chłopak, w którego życiu nie dzieje się zbyt wiele, zaczyna naukę w szkole z internatem w Alabamie. Już na początku zaprzyjaźnia się z Chipem (pseudonim Pułkownik), swoim współlokatorem. Po raz pierwszy ma przyjaciela, a do tego poznał najcudowniejszą dziewczynę na świecie- Alaskę Young. Ma nadzieję, że jakoś mu się tu wszystko ułoży. Bo co może pójść nie tak? Dzięki nowym znajomym poznaje inny świat i ma duże szanse na odkrycie tak od dawna poszukiwanego swojego Wielkiego Być Może. 

Sięgnęłam po tę książkę dość spontanicznie. Byłam ciekawa, co takiego nadzwyczajnego ludzie widzą w powieściach tego autora. Z początku nie podzielałam ich zachwytu. Każda strona w pewien sposób była ciekawa, ale nie tak jak to sobie wyobrażałam. Dopiero może w połowie, może już pod koniec, zdałam sobie sprawę jak oryginalna jest ta książka. Ma ona w sobie to „coś”. Tak więc nie będę jej teraz oceniać przez pryzmat pierwszych rozdziałów, ale jako całość. Właśnie tak powinno się patrzeć na tę książkę, bo dopiero przebrnięcie przez wszystkie strony uświadamia piękno i wspaniałość.

"Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości."

Trochę o bohaterach. O dziwo, jakoś nie polubiłam tytułowej Alaski. Może to dlatego, że czuję się bardziej przykładną dziewczyną niż buntowniczką, którą jest bohaterka. Miles za to kompletnie mnie oczarował, z resztą tak jak Pułkownik i Takumi. Według mnie ta męska część postaci jest o wiele lepsza. Szczególnie spodobały mi się takie małe „dziwactwa” głównego bohatera i jego współlokatora. Miles uwielbiał biografie i zapamiętywał ostatnie, przedśmiertne słowa ludzi, a Pułkownik… cóż, gdy tylko było mu źle lub czuł wszechogarniające znużenie uczył się stolic, nazw państw czy nawet liczby ludności krajów na całym świecie- podziwiam go, bo przydałaby mi się ta umiejętność na geografii. O Takumim w książce jest trochę mniej, ale mimo tego, uwielbiam go. Choć nie zawsze był fair wobec swoich kolegów <tutaj przypomina mi się jedna z ostatnich stron książki, niby taki niewinny, a jednak sekret swój ma>.


Już przy pierwszej stronie zaintrygował mnie sposób, w jaki są oznakowane rozdziały- np. „122 dni PRZED”. Ale czym jest „przed”, co jest po i do czego dąży autor? Tego nie wiedziałam. Widać, że autor wie, co robi. Książka jest bardzo dobrze przemyślana. Język powieści jest stylizowany na lekki, młodzieżowy, dostosowany do wydarzeń i bohaterów z pozycji. Jednak nie można powiedzieć, że autor w tej swojej młodzieżowości przesadził, jest jej tyle ile trzeba, co sprawia, że starszym czytelnikom czyta się równie dobrze tę książkę, co młodym. 

"umieranie nie może być trudniejsze niż bycie zostawionym przez umarłego"

Mimo, że pozycja opowiada o nastolatkach, ich uzależnieniach i ryzykownych akcjach, jest to zdecydowanie mądra książka. Wiele można z niej wynieść. Prawd życiowych, ale i takich rzeczy, które może do niczego nam się nie przydadzą, ale będziemy mieli satysfakcję, że wiemy. Same akcja może nie jest zbyt wartka. Pewne rzeczy się dłużą, a o niektórych chciałoby się czytać więcej. Jednak książka jest ciekawa dzięki bohaterom i ich pomysłom. 

Podsumowując. Bohaterowie są świetnie wykreowani. Każdy ma swój odrębny charakter. Wydarzenia są intrygujące, a sam styl autora zasługuję na uznanie. Kto by pomyślał, że za tak niepozorną okładką kryje się coś niezwykłego. Jest to książka, którą można zapamiętać na całe życie. 

22 komentarze:

  1. Niedawno przeczytałam "Gwiazd naszych wina" i pokochałam twórczość Greena. Mam oczywiście w planach przeczytanie innych jego książek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach zapoznanie się z książkami tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Również zaczęłam od "Gwiazd naszych wina", którą pokochałam. "Papierowe miasta" jak dla mnie były zwyczajnie nudne, a z "Szukając Alaski" zrezygnowałam po 20 stronach ;) Doszłam do wniosku, że nie ma co tracić czasu.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Szukając Alaski" regularnie przewija się na blogach i niemal zawsze są to recenzje takie jak Twoja - pochlebne, pełne zachwytu, a autorzy recenzji gorąco polecają. Myślę, że powinnam w końcu sięgnąć po tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja świetnej książki ;)
    Nominuję Cię do Liebster Blog Awards;)
    Więcej info na blogu u mnie :D
    http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama dodałam wczoraj recenzję tej książki i wiele Twoich spostrzeżeń znalazło się także w mojej opinii, ale najbardziej muszę się zgodzić chyba co do tego, że książka ta nie zachwyca od początku natomiast później okazuje się, że zachwyt nad nią staje się olbrzymi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham książki Greena, szczególnie GNW ♥ Papierowe miasta ciut słabsze, Alaskę mam w planach, jestem ciekawa jak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Gwiazd naszych wina" to od jakiegoś czasu jedna z moich ulubionych pozycji. Za mną już też "Papierowe miasta". Pozostała mi, jak na razie tylko ta jedna. Gdybym nie znała wcześniej tego autora, Twoja recenzja z pewnością zachęciłaby mnie po sięgnięcie po jego powieści. Wychodzi na to, że w jego książkach jest coś niezwykłego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedna z moich ulubionych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To druga moja ulubiona książka Greena (naj naj naj jest oczywiście GNW!) :3 Nadal nie mogę pojąć jak on to robi, że historia nastoletniego buntu może być jednocześnie tak mądra i pouczająca... Geniusz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. na razie zaopatrzyłam się w Gwiazd naszych wina i jeśli książka przypadnie mi do gustu, na pewno skuszę się na pozostałe powieści tego autora:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam i w planach, i na półeczce, ale na razie mam inne lektury na głowie, a szkoda.
    Gorąco pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialna książka :)

    po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę przeczytać w końcu tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  15. Już tyle czytałam o książkach tego autora. Koniecznie muszę po niego sięgnąć

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie mam ją w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam ogromną ochotę na książki Greena i mam nadzieję, że w końcu przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam i wzruszyłam się przy czytaniu tej książki. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Dużo dobrego słyszałam o tym autorze, chyba muszę w końcu się zabrać do którejś z jego książek. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak dużo osób, czytałam tylko "Gwiazd naszych wina" od Greena, jednak z chęcią sięgnęłabym po jego inne powieści. Mam nadzieję, że jeszcze nadarzy się ku temu okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam ją na półce od jakiegoś już czasu, lecz nie udało mi się jeszcze jej przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam już jakiś czas temu i pamiętam, że byłam wzruszona. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...