Hobbit, krasnoludy i Śródziemie, czyli tam i z powrotem z Tolkienem




Tytuł: „Hobbit, czyli tam i z powrotem”
Oryginalny tytuł: The Hobbit, or There and Back Again
Autor: J.R.R. Tolkien
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 352
Moja ocena: 5/6




 Bilbo Baggins jest zwyczajnym hobbitem.  Mieszka sobie spokojnie pod Pagórkiem. Jego dotychczas przewidywalne i mało emocjonujące życie, zakłóca wizyta Gandalfa i trzynastu krasnoludów. Proponują mu podróż w nieznane przez hobbita krainy, w roli Włamywacza. Tak Bilbo dołącza do Kompanii Thorina Dębowej Tarczy i wraz z towarzyszami pokonuje wiele przeszkód i niebezpieczeństw, by dojść do celu wyprawy- Samotnej Góry, niegdyś przywłaszczonej wraz ze skarbem znajdującym się w niej, przez smoka Smauga. Krasnoludy chcą odebrać to, co zostało im skradzione.
„Gdzieś w dolinie bije dzwon
Ludzie patrzą z wszystkich stron,
A gniew Smoka ciska gromy
Na struchlałe, kruche domy. „

Nie ma osoby, która by nie kojarzyła Tolkiena. Jego nazwisko ciągle przewraca się w rozmowach ludzi, księgarniach, szkołach. Każdy zna krasnoludy i elfy, a stworzony przez autora hobbit (szczególnie ostatnio) zdobył wielką sławę. Przy okazji drugiego filmu musiałam sobie odświeżyć pamięć i przeczytać książkę. Moje wrażenia są takie…

Pierwsze co mnie zraziło był napis na okładce mojego wydania „teraz wielki przebój filmowy”. Doprawdy? Nie domyśliłabym się słysząc o filmie trzydzieści razy dziennie i widząc wszędzie plakaty itp. Książka odstrasza mnie jeśli pisze na niej o jej ekranizacji. Teraz biorąc tę pozycję do ręki będę widzieć tylko postacie stworzone przez Petera Jackson, a nie przez samego Tolkiena. Ale zostawmy w spokoju wydanie, to nie jest najważniejsze.

Czytałam książkę już po obejrzeniu filmu, więc większość porównuję do ekranizacji. Brakowało mi w lekturze walki podczas spływu beczkami, która w filmie była niezwykle ekscytująca. Brakowało mi rozwinięcia pewnych scen, niektóre rzeczy przychodziły krasnoludom zbyt ławo. „Hobbit…” z porównaniem do ekranizacji wyszedł dość banalnie i czarno-biało. Wiem, że film bardziej działa na naszą wyobraźnie i może niektórzy uważają, że był do niczego. Jednak dzięki dodanym wątkom, scenom, bohaterom było o wiele ciekawiej. Szczególnie zwróciłam uwagę na ograniczenie co do wątków. Tolkien skupia się na wyprawie krasnoludów i ciągle im towarzyszy. Tylko na kilka stron opuścił ich i przeszedł do opisywania sytuacji w Mieście nad Jeziorem. Nie ma tu wytłumaczenia dlaczego Gandalf nagle musiał opuścić kompanię. Nie jesteśmy z nim podczas jego podróży ani przez moment. Tylko krasnoludy, krasnoludy i jeszcze raz krasnoludy. 

„Przygody! To znaczy: nieprzyjemności, zburzony spokój, brak wygód. Przez takie rzeczy można się spóźnić na obiad.”

Ostatnio zaczęłam czytać „Władcę Pierścieni” i muszę przyznać, że również porównując z nim „Hobbita”, wypada słabiutko. Pozycja jest lekka, bez zbędnych opisów. Nazwałabym go książką dla dzieci, które nie dorosły jeszcze do przeczytania  losów Froda. 



Ale zaraz dotąd tylko marudziłam, a przecież oceniam tę książkę wysoko. Dlaczego? Pokochałam bohaterów. Poczucie humoru krasnoludów po prostu mnie urzekło. Choć niektóre ich zachowania były denerwujące. Ich wieczne marudzenie i jakoś taki mało widoczną wolę sięgnięcia do broni i ruszenia w bój. Jednak każdego polubiłam za coś innego. Bilbo również zdobył moją sympatię. Na początku nie doceniany, ale potem wiele razy pomógł krasnoludom. Tajemniczego Gandalfa również będę miło wspominać, choć z nim raczej się nie żegnam, bo spotykam do we „Władcy Pierścieni”.

Podziwiam Tolkiena za to co stworzył. Świat całkowicie od podstaw. Zrobił coś wielkiego z niczego. Wcale się nie dziwię, że ma tylu fanów na świecie. To od niego zaczęły się krasnoludy, elfy i inne podobne stwory w literaturze. Od samego początku zwracałam uwagę na jego styl pisania, który w „Hobbicie” jest niesamowity. Autor opowiada wszystko tak lekko. Ma w głowie całą historię i czasami zdradza nam co stanie się dalej. Widać, że sprawnie posługiwał się piórem.

Podsumowując. „Hobbit, czytali tam i z powrotem” jest ciekawą, niepowtarzalną książką. Tolkien jest autorem obowiązkowym, więc jeśli ktoś nie ma ochoty na „Władcę Pierścieni”, a chciałby się zapoznać z książkami autora, niech zacznie od niej. Potem sam będzie chciał sięgać po inne pozycje Tolkiena. Bohaterom nie brak humoru. Każdy ma swój inny charakter. Fabuła jest prosta, mało wymagające fantasy. Jednak styl autora nadrabia wszystkie braki. Polecam!

 „[...] kto szuka, ten najczęściej coś znajduje, niestety czasem zgoła nie to, czego mu potrzeba.”



Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:



21 komentarzy:

  1. Jeszcze nie czytałam, ale na pewno to zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki nie czytałam, ale oglądałam ekranizacje z Hobbitem w roli główniej i jakoś tak średnio mi się podobało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słuchałam audiobooka i bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też ostatnio czytałam, świetna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O ile do "Władcy Pierścieni" jeszcze się nie przekonałam, to "Hobbita" mam już za sobą, bo to była moja lektura szkolna. Po przeczytaniu miałam podobne odczucia jak Ty - niepowtarzalna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że nie byłam jakoś przekonana do Tolkiena. Owszem, każdy film na podstawie książki mi się podobał, ale uważałam, że jakoś nigdy wcześniej nie sięgnęłam po jego twórczość. Jednak, gdy obejrzałam drugą część Hobbita szybko musiałam sobie zakupić książkę :) W takim razie cieszę się, że książka jest świetna !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam. Wszyscy oglądałam itp, ale jakoś nie interesowałam się sięgnięciem po książki. Ostatnio mnie oświeciło :P

      Usuń
  7. Nie mogłam przebrnąć przez "Hobbita" niestety... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedawno miałam okazję przeczytać tą książkę. Miło wspominam moje zapoznanie się z historią hobbita Bilbo Bagginsa

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciagle przede mną, ale przeczytam już za niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Stwierdziłem, że muszę sobie odświeżyć tę pozycję i sprawdzić, czy będzie mi się znowu tak nie podobała jak poprzednim razem. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bo to jest książka dla dzieci, którą ja osobiście uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla dzieci jak dla dzieci, według mnie jednak trzeba trochę dojrzeć, żeby docenić Hobbita.

      Usuń
  12. Zamierzam przeczytać jeszcze w tym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam ją i bardzo mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie dałam rady przeczytać całego Hobbita. Jednak oby dwie części filmu mi się podobały. Może jeszcze spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja jestem inna... Wybiję się i rzeknę: nie kręci mnie nic, co Tolkienowskie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak dla mnie ,,Hobbit'' nie jest czymś wybitnym, no może styl pisania jakim posługiwał się autor był ciekawy. ,,Władca Pierścienie'' tak mnie nudził, że nie czytałem do końca, o ekranizacji szkoda w ogóle wspominać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapraszam fanów fantastyki do przeczytania opowiadania "Final Fantasy VIII" http://libenti.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Nominowałam Twojego bloga do Liebster Blog Award ;)
    Zachęcam do odpowiedzenia na moje pytania: http://life-is-short-make-it-happy.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-award-2014.html ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja jestem w trakcie czytania-juz końcówka. Mam mieszane uczucia co do książki ale zamierzam obejrzeć film. Potem wezmę się za władcę pierścieni. może... Ale blog jest świetny. Zspraszam do mnie (do Hiszpanii) mosaicoespana.blogspot.com. :-)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...