Carrie 1976 rok VS 2013 rok


 Tytuł: Carrie 
Gatunek: Dramat, Horror 
Produkcja: USA 
Reżyseria: Kimberly Peirce  VS  Brian De Palma 
Scenariusz: Roberto Aguirre-Sacasa, Lawrence D. Cohen  VS  Lawrence D. Cohen 
Czas trwania: 1 godz. 40 min.  VS  1 godz. 38 min. 
Premiera: 18 października 2013 (Polska)  VS  31 grudnia 1976 (Polska)2013-10-18

Ocena: 
Carrie 2013r. 6-/6        Carrie 1976r. 3+/6


Dziś konfrontacja dwóch ekranizacji jednej i tej samej książki. Mianowicie „Carrie” Stephena Kinga. Jak postrzegam wersję z 1976, a jak najnowszą z tego roku?
Carrie White ( Chloë Grace Moretz VS Sissy Spacek)jest zamkniętą w sobie, nieśmiałą dziewczyną. Może byłoby inaczej, gdyby nie jej matka. Margaret White (Julianne Moore VS Piper Laurine) jest bowiem najbardziej ześwirowaną fanatyczką religii. Gdy pewnego dnia dziewczyna zostaje wyśmiana i publicznie upokorzona, a filmik z nią płożącą się po podłodze w w-fowej szatki trafia do Internetu, jej sytuacja w szkole pogarsza się. Matka gorączkowo pilnuje, by Carrie nie zgrzeszyła, a dziewczyna w tym czasie odkrywa swój dar- telekinezę. Zaprasza ją na bal- niemożliwe, a jednak- Tommy (Ansel Elgort VS William Katt)- jeden z najpopularniejszych i najmilszych chłopców w szkole (oczywiście za namową Sue (Gabriella Wilde VS Amy Irving) swojej dziewczyny, której nie dało spokoju to co stało się Carrie i do czego się przyczyniła). Jednak do czego główna bohaterka jest zdolna, gdy ktoś niszczy jej życie, przekonają się wszyscy…
Horror powiadają, a ja mówię, że nie taki straszny. Twierdzą, że wersja z 1976 lepsza, ja uważam inaczej. Dwie ekranizacje. Jak dla mnie każda inna, a jednocześnie taka sama. W Carrie z 2013 roku przede wszystkim mamy, o dziwo, bardziej rozwinięte wątki poboczne. Naprawdę, można by powiedzieć, że tegoroczna Carrie jest po prostu nowocześniejszą wersją, o takich samych scenach, nawet gestach aktorów co ta z 1976. Całkowicie zerżnięta? Hmm… jednak uważam, że lepsza i o wiele dokładniejsza, a przede wszystkim mniej niesmaczna.
Pierwsza scena w starej ekranizacji już wyrobiła mi pogląd na film. Od początku miałam ochotę rzucić oglądanie. Ale nie, przecież dzień wcześniej byłam na nowej Carrie i bardzo mi się podobała, trzeba obejrzeć starą. Przetrwałam, ale potem było tylko gorzej. Zastanawiające, długość filmów się różni tylko o dwie minuty, a jednak tegoroczna ekranizacja ma o wiele więcej szczegółów, nawet dodatkowych scen. Chyba w starej Carrie 1/5 zajęły sceny, że tak je nazwę „niesmaczne”. Film z 2013 udowodnił, że da się to zrobić rewelacyjnie i to bez niepotrzebnej golizny. Nie wiem, może ludzie wtedy na to lecieli, ale teraz to nie przejdzie.
Przejdźmy do gry aktorskiej. Jeśli Julianne Moore nie przyznają żadnego Złotego Globu ani Oskara za rolę Margaret White to już nie wiem czym trzeba ludziom zaimponować. Zagrała wręcz przerażająco dobrze fanatyczkę religijną, nie to co Piper Laurine. W wykonaniu tej drugiej pani, matka Carrie, wydawała się być nawet miłą, a nie psychiczną kobietą zamykającą swoje dziecko w schowku. Co do osób grających główną postać. Zdecydowanie Chloë Grace Moretz lepiej zagrała cierpiącą i zagubioną Carrie.
Moja niechęć do starszej ekranizacji jak widać nie wynika tylko z tego, jak niektórym mogłoby się wydawać, że efekty specjalne nie powinny się w ogóle nazywać efektami. Ale skoro już o tym. Wiem, że wtedy takie rzeczy nie były na tak wysokim poziomie jak teraz, więc uważam, że Carrie z 1976 wyglądała trochę bardziej realnie, w każdym razie sceny z rozwścieczoną w pełni świadomą swojej mocy główną bohaterką wyglądały mniej drastycznie.
Fabuła, mimo nawet tego rozwinięcia w ekranizacji z 2013r., jest dość uboga. Nie ma tu wielu zawiłości. Prosto i dosadnie. Nie ma co się dziwić. Filmy powstały na podstawie książki, która ma zaledwie 200 stron, co na Stephena Kinga jest mało, ale cóż pierwsza powieść, nie można być aż tak wymagającym.
Podsumowując. Lubującym się w horrorach z lat 70 polecam pierwszą ekranizację Carrie, ale nie nastawiajcie się na mocne wrażenia. Dla tych, którzy potrzebują dreszczyku i krwi na ekranie idealna jest  nową wersję. Na pewno nikogo nie zawiedzie, czego o tej z 1976 nie mogę powiedzieć.





Zwiastun Carrie 1976r.:


Zwiastun Carrie 2013r.:

16 komentarzy:

  1. Widziałam ten z 1976 i dla mnie to był chory film, dziwni aktorzy. Właśnie czytam książkę, która mi się podoba i również mam zamiar obejrzeć tą nową wersję ekranizacji. Myślę, że będę tego samego zdania co Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre słowo, "chory"... rzeczywiście, starsza ekranizacja nie najlepsza. Ale naprawdę polecam tą z 2013, musisz obejrzeć :)

      Usuń
  2. Mnie także nowa wersja podobała się bardziej, choć wzroku Sissy Spacek z zakończenia pierwszej ekranizacji nic nie pobije.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trzeba to przyznać, że ten wzrok był... hmmm naprawdę przerażających, ale to tak przez cały film ;) Nie do pobicia!

      Usuń
  3. Ja się ani nie lubuję w horrorach z lat 70, ani nie pragnę krwi na ekranie. Jednak jakiś czas temu, może przez fragmenty zwiastunu emitowane w TV, może przez recenzję jednej z blogerek (dotyczącej książki), zainteresowałam się i wypożyczyłam książkę w bibliotece. Oczywiście z powodu braku czasu i jakichś specjalnych chęci, oddałam ją. Teraz nie wiem, czy w najbliższym czasie ponownie po nią sięgnę - pewnie nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam niedawno w kinie na nowej Carrie i pozytywnie się rozczarowałam. Spodziewałam się latającego mięsa po ekranie a tutaj niespodzianka w postaci dobrej gry aktorskiej i niesamitego klimatu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fanką starych filmów nie jestem, ale wersja Carrie z 1976 bardzo mi się podobała. Głównie za sprawą gry aktorskiej, bo uważam, że wszyscy aktorzy odwalili kawał dobrej roboty. Nowszej wersji nie oglądałam, bo nie lubię nowych wersji starych filmów. Skoro jednak tak dobrze go oceniałaś, to kiedyś się skuszę i porównam obie produkcje.
    Pozdrawiam ciepło,
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mi zazwyczaj bardziej podobają się nowsze wersje. Ale też często doceniam starsze ekranizacje :)

      Usuń
  6. Wiadomo, teraz mamy lepsze efekty, które wywołują na nas ogromne wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Starszą wersję już oglądałam, teraz czas na nową :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach książkę, a potem filmy :D
    Świetny pomysł na post ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wersja z 1976 roku robi wrażenie, początkowa scena faktycznie może obrzydzać. Tej "nowej" nie oglądałam, ale ogólem bardzo nie lubię robienia czegoś takiego jak remake. Wiadomo, że w '76r. nie mieli takich możliwości, które pojawiły się teraz, więc jakoś tak nie fair jest to ze sobą zestawiać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie oglądałam żadnej wersji "Carrie", bo nie jestem fanką horrorów. Jednak wersja z 2013 r. mnie zaciekawiła, bo gra tam aktorka, którą całkiem lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż wstyd przyznać, że nie oglądałam ani jednej, ani drugiej :) Wersja z 1976 przedstawia świetne, stare kino, które po prostu uwielbiam, ale jeśli mam wybrać między zapowiedzią filmu z lat 70-tych, a współczesną, to bez dwóch zdań druga robi większe wrażenie. Przede wszystkim aktorzy lepiej grają i świetnie się prezentują. Mam zamiar obejrzeć obie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nawet gdyby ten film był nie wiadomo jak doskonały i tak go nie obejrzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa byłam właśnie takiego porównania. Nic innego nie pozostaje jak obejrzeć tą najnowszą ekranizację :)
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...