Godzilla (1998)



Tytuł: Godzilla
Gatunek: Sci-fi, Akcja
Produkcja: USA, Japonia
Reżyseria: Roland Emmerich
Premiera: 28 sierpnia 1998 (Polska)
Czas trwania: 2 godz.20 min.

Ocena: 3/6






Od dawna głośno jest o różnych potworach, mimo, że niektóre zaczęły się pojawiać w latach 30-60 XX w. cały czas są wznawiane ich pierwsze ekranizacje. Słynne są przede wszystkim ze swoich nadnaturalnych rozmiarów. Przecież tak dobrze jest nam znany King Kong czy Gamera. Nie ma osoby, która nie znałaby Godzilli- wielkiej, zmutowanej przez promieniowanie , dinozauro podobnej jaszczurki. Zapewne każdy myśląc o tym gadzie widzi słynną scenę, pojawiającą się w każdym kolejnym filmie, niszczenia miasta. Godzilla kroczy przez ulice, niszcząc ogromnym ogonem budynki, wydaje przeraźliwe dźwięki. Zapewne dobrze znany każdemu motyw, ale przecież film o tym stworze nie może się obyć bez tej sceny!

Lata 90. XX w. Ogromne monstrum atakuje statki i kutry rybackie na Pacyfiku. Dr Niko Tatopoulos (Matthew Broderick) próbuje dowiedzieć się czegoś o tajemniczym stworze. Jakie zwierzę zostawiło tak duże ślady pazurów na wraku statku? Niedługo potem życie nowojorczyków zakłóca atak zagadkowego potwora. Ludzie są ewakuowani z Manhattanu, a wojsko szuka Godzilli na wyspie. Wszystko komplikuje odkrycie Niko, że potwór prawdopodobnie jest w ciąży i gdzieś w pod ziemią znajdują się jaja mutanty. Pojawia się tajemniczy Francuz, Philippe Roaché (Jean Reno), który z porównaniem do wojska Stanów Zjednoczonych wierzy dr. Tatopoulosowi w jego teorię i zaczynają się poszukiwania. 
 
Film zapewne byłby o wiele nudniejszy, gdyby nie dodany wątek pogoni za karierą Audrey Timmonds (Maria Pitillo) i Victora Palotti (Hank Azaria). Chcą nagrać niepowtarzalny materiał z Godzillą w roli głównej ryzykują życie i znajdują się w środku wydarzeń. Istnieje też pewne powiązanie między dr. Niko a Audrey. 

Ekranizacja na pewno przedstawia wszystko to co powinno się znaleźć w Godzilli, ale czy sceny jak potwór chodzi po mieście, a wojsko próbuje do niego bezskutecznie strzelać wystarczą? Dla mnie zdecydowanie nie. Może wytrawnym widzom sci-fi tak, ale według mnie ponad dwie godziny patrzenia na, nie za bardzo realistyczną, Godzillę i niszczenie miasta to przesada. Jest to o wiele nowszy film niż ten pierwszy z 1954 roku i wymagałam od niego trochę więcej. Można by dodać jeszcze jakiś ciekawy wątek, nawet gdyby skutkowałoby to dodatkowymi minutami.
Przede wszystkim przydałby się jakiś element zaskoczenia. Sceny pościgu czy próby zbombardowania Godzilli są aż za bardzo schematyczne i przewidywalne. Nawet małe dziecko przewidziałoby każdy kolejny ruch gada, wojskowych  samolotów czy bohaterów. 

Gra Jeana Reno nie pozostała przeze mnie niezauważona. Każdemu kojarzony się z postaciami detektywów czy tajnych agentów o jednej twarzy Reno pokazał klasę i zagrał swoją rolę niesamowicie.  

Muzyka w filmie spełniła swoją rolę i tylko tyle. Praktycznie była ona niezauważalna, niezbyt oryginalna. Ale czego można się spodziewać po tyle razy zekranizowanym filmie, gdzie muzyka i pewne schematy są takie same. 

Z pewnością Godzillę trzeba obejrzeć. Nie musi być to akurat ta ekranizacja, bo pewnie niektórzy woleliby zobaczyć pierwotną. Jednego jestem pewna. Z niecierpliwością oczekuję na najnowszą produkcję Godzilli  między innymi  z Davidem Strathairnem znanym z roli w Lincolnie (2012), która ukaże się w maju 2014r. Jestem ciekawa jak wypadnie ta ekranizacja z porównaniem do powstającej.

6 komentarzy:

  1. To jest zbyt "bajkowe" jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa najnowszej ekranizacji ;) stara sobie odpuszcze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie za bardzo "Godzilla" mnie interesuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę obejrzeć nowszą adaptację, starą widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka chyba nie dla mnie. ;p

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy Wasz komentarz i opinie. Dziękuję ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...