Wyniki trochę świątecznego konkursu!



Nadszedł dzień wyników. W wyborze trochę pomogły mi koleżanki, które pękały ze śmiechu i turlały się po podłodze, gdy czytałam niektóre z Waszych dowcipów. Ale niestety mam tylko dwie książki do rozdania, dlatego może być tylko dwóch zwycięzców. A więc...


Sophie and Miłośniczka Książek



Dziewczyny, wysłałam już Wam maile i czekam na odpowiedź :)

"Miasto kości"- Cassandra Clare


Tytuł: „Miasto kości”

Autor: Cassandra Clare

Wydawnictwo: Mag

Ilość stron: 512

Ocena: 6/6





Clary jest „zwykłą” dziewczyną. Pewnego dnia w klubie widzi jak dwóch chłopców i dziewczyna z batem zabijają. Nikt ich nie widzi oprócz niej. Nieznajomi wydają jej się być nienormalni. Próbują jej wmówić, że chłopak, któremu jeden wbił sztylet w serce to demon, a oni sami są Łowcami Nocy. Życie Clary po tym incydencie wywraca się do góry nogami. Jej matka zostaje porwana, a ona sama zostaje zaatakowana w swoim własnym domu. Od śmierci ratuje ją jeden z Łowców- Jace, który zabiera ją do Instytutu. Tam dziewczyna dowiaduje się o wszystkim. O tym, że nie jest właściwie zwykłą nastolatką, a także poznaje historię swojej matki.

Czy Clary uwolni swoją mamę? Czy między nią a Jace’em powstanie jakieś głębsze uczucie? Jak Clary będzie się czuła w zupełnie sobie nie znanym świecie?

 „Tam, gdzie jest nieodwzajemnione uczucie, występuje nierównowaga sił. Można ją łatwo wykorzystać, ale nie jest to mądre postępowanie. Miłości często towarzyszy nienawiść. One mogą istnieć obok siebie.”

 Już myślałam, że po Zmierzchu, Domu Nocy już nigdy nie sięgnę po książkę o takiej tematyce. Jedyne co mnie skusiło to wysokie oceny i wiecznie pochlebne opinie. Tak, więc dałam szansę serii i co z tego wyszło…?  Pierwszy raz od dłuższego czasu urzekła mnie książka o wampirach, wilkołakach i tego typu dziwnych stworach.  Nieodwołalnie i bezgranicznie pokochałam bohaterów i całą historię. O oderwaniu się od książki nie było nawet mowy. Jedzenie? Spanie? A gdzie tam! Czytać, czytać i CZYTAĆ! W głowie przez cały dzień huczały mi co rusz to nowe wersje dalszego ciągu wydarzeń. Nie zawsze było one trafne. Czyli mamy pierwszy plusik za nieprzewidywalną akcję. Bohaterzy są bardzo dobrze wykreowani. Każdy ma swoje, jedyne i niepowtarzalne cechy charakteru. Jak tu nie pokochać wiecznie ironicznego, zdecydowanego, ale za razem czułego Jace’a? Upartą i walczącą do końca Clary? Czy gotowego zrobić wszystko dla przyjaciela Aleca?

Jeśli przed przeczytaniem pozycji miałabym powiedzieć tylko po opisie czy historia tak naprawdę jest oryginalna odpowiedziałabym, że nie. Czyż nie ma już kilkudziesięciu książek o łowcach demonów? O wiecznym wątku z ciemnymi istotami? I właśnie w tym momencie uświadamiam sobie, że mimo iż ustawiłam tej książce naprawdę wysoką poprzeczkę, ona całkowicie sprostała moim wymaganiom. Odgoniła moje uprzedzenia do historii z wampirami i wilkołakami. Całkowicie mnie pochłonęła.

Autorka ma całkiem przyjemny styl pisania. Były momenty, że śmiałam się na całego, ale nie zabrakło również takich, w których łapało mnie za serce. Najlepsze w tym wszystkim było to, że autorka idealnie odzwierciedlała uczucia bohaterów. Ani przez moment nie towarzyszyło mi uczucie, że autorka czegoś nie dodała, coś pominęła, że  brakuje emocji.

„Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym”

Seria „Dary Anioła”:
Miasto kości | Miasto popiołów | Miasto szkła | Miasto upadłych aniołów | Miasto zagubionych dusz | Miasto rajskiego ognia

Książkę można zakupić:

Już Święta!




Niestety nie jestem dobra w składaniu życzeń świątecznych, więc będzie tak banalnie i pokrótce :) Wszystkim moim kochanym molom książkowym życzę wesołych Świąt! Cudownych chwil spędzonych w gronie rodziny. Pysznego karpia i radości w śpiewaniu kolęd! I oczywiście wiele książeczek pod choinką :) Dużo śniegu to chyba już nie muszę życzyć ;) 



***
Na zachętę do brania udziału w moim konkursie, w którym do wygrania są dwa egzemplarze „Ostatniej Spowiedzi” podaję link do fragmentu książki.

"Saga księżycowa. Cinder"- Marissa Meyer


Tytuł: „Saga księżycowa. Cinder”

Autor: Marissa Meyer

Wydawnictwo: Egmont

Ilość stron: 440

Ocena: 5+/6






Cinder nie jest zwykłym człowiekiem. Właściwie to nawet nie można powiedzieć, że nim jest. Jej ciało w mniejszej części jest zbiorem kabli i metalu. Niektórzy ludzie odsuwają się od niej dowiadując się, że mają do czynienia z cyborgiem. Cinder na co dzień pracuje na targu jako mechanik- najlepszy w Nowym Pekinie. Jej życie się komplikuje, gdy na jej stoisko przychodzi książę Kai z prośbą o naprawienie androida, a jej siostra zostaje zarażona i niedługo ma umrzeć na letumosis- chorobę dziesiątkującą ludzi na Ziemi. Cinder jest zmuszona przez swoją prawną opiekunkę do stawienia się w laboratorium królewskim, gdzie testowano na cyborgach nowe lekarstwa na chorobę. Żaden z jej pobratymców nie wrócił stamtąd żywy.

Jak dalej potoczą się losy Cinder? Czy między cyborgiem a księciem będzie możliwe głębsze uczucie? Czy naukowcy odkryją lekarstwo na letumosis? Czy Cinder jest tylko nic nie wartym cyborgiem?

„Czy istoty twojego pokroju wiedzą, czym jest miłość? Czy ty w ogóle coś odczuwasz, czy to jedynie kwestia... oprogramowania?”

Oto jedyna i niepowtarzalna futurystyczna wersja Kopciuszka. Czy mnie zaciekawiła? Czy spodobała mi się bardziej od oryginału? Z pewnością tak. Książka zaskoczyła mnie pod wieloma względami. Choć fabuła była do bólu przewidująca, ale przecież z grubsza znamy historię Kopciuszka, więc czego niby mamy się spodziewać, że niby to nie skończy się balem i tak dalej? No nie! Byłabym naprawdę zniesmaczona, gdyby autorka nie wzięła pod uwagę wydarzeń, które są dla Kopciuszka charakterystyczne. Na szczęście nie zostały one pominięte.

 „Wieczorem, gdy była już zupełnie wyczerpana pracą, zabrały jej łóżko i zmusiły, by położyła się w popiele przy palenisku.”

Postać Cinder od samego początku zdobyła moją sympatię. Jest jedną z tych bohaterek książkowych, które walczą do końca. Nie zawsze utrzymują brzemię spoczywającej na nich odpowiedzialności, ale nigdy się nie poddają. Cinder mimo, że różniła się od innych i często musiała być na uboczu przez uprzedzenia ludzi, w ostateczności potrafiła narazić swoje życie dla ich dobra. Jeszcze jeden silny i niepowtarzalny charakterem w książce miała królowa Levana, władczyni Luny. Tym razem nie mamy doczynienia z niedobrą macochą, lecz z królową istot o magicznych zdolnościach zamieszkałych na… Księżycu. I tu właśnie objawia się nam inność tej powieści.

Co sprawiło, że w ogóle sięgnęłam po tę pozycję? Swój maleńki wpływ miał element, który przykuwa wzrok czytelnika od razu po wzięciu książki w rękę- czyli idealnie wpasowana w treść okładka. Lecz szalę przeważył opis i ciekawość Nowego Pekinu.

Książka jest naprawdę wciągająca i mimo, że fabuła jest przewidywalna to a i tak do ostatniej strony zostaje ciekawość. Żałuję, że historia Cinder nie ma więcej stron, bo zapoznanie się z jej światem było dla mnie największą przyjemnością.


Książkę można zakupić:
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...