BIG Stosik 6


Dziś mój ukochany stosik, który zbierałam przez pewien czas :) Chciałabym wszystkie te książki przeczytać w jeden dzień, szkoda tylko, że to niewykonalne :)
 
 
Z wymiany
Od góry:
1. „Eve”- Anna Carey- wymiana z Isztar
2. „Dotyk ciemności”- Karen Chance- wymiana z Tristezzą
3. „Deklaracja”- Emma Malley- wymiana z Julią Wellings
4. „Niemożliwe”- Nancy Werlin- j.w.
5. „Wschodzący księżyc”- Keri Arthur- wymiana na LC z Gabrielą
6. „Nevermore: Kruk”- Kelly Creagh- wymiana z bsz
7. „Ognista”- Sophie Jordan- wymiana z Talą
 
Zakup własny
Od góry:
1. „Płatki na wietrze”- Virginia C. Andrews
2. „Pretty Little Liars. Kłamczuchy”- Sara Shepard
3. „Zawsze przy mnie stój”- Carolyn Jess-Cooke
4. „Mechaniczny anioł”- Cassandra Clare
5. „Mechaniczny książę” - Cassandra Clare
6. „Miasto kości” - Cassandra Clare
7. „Miasto popiołów” - Cassandra Clare
8. „Miasto szkła” - Cassandra Clare
9. „Miasto upadłych aniołów” - Cassandra Clare
Inne
Od góry:
1. „Ostatnia piosenka”- Nicholas Sparks- wybłagane od taty :)
2. „Żelazny król”- Julie Kagawa- wygrana w konkursie u Marcepankowej
3. „Księżyc szamana”- Alma Alexander- wygrana w konkursie u Nevermore
4. „Więzień labiryntu”- James Dashner- od wydawnictwa Papierowy Księżyc
 
 
Teraz małe podsumowano :)
W tym miesiącu udało mi się przeczytać trzy książki. Jestem załamana tym wynikiem, ale cóż poradzić, muszę odrabiać lekcje i się uczyć. We wrześniu zajrzeliście na mój blog ponad 4200 razy i napisaliście 150 komentarzy. Jestem Wam bardzo wdzięczna za to, że odwiedzacie mój blog i czytacie te wypociny!
I na koniec WIELKIE DZIĘKI Blueberrysantanie i Justynie za cudownie spędzoną nockę i powitanie wschodzącego słońca przy dźwiękach Gangnam Style :) Chyba zaraz położę się spać, bo przez te gaduły nie zmrużyłam oka! ;D Powtórka przy Halloweenowym odcinku Pretty Little Liars :)

Kwiaty na poddaszu


Tytuł: „Kwiaty na poddaszu”
Oryginalny tytuł: „Flowers In the attic”

Reżyseria: Jeffrey Bloom
Produkcja: USA

Gatunek: Dramat, Thriller
Premiera: 20 listopad 1987 (świat)

Czas trwania: 1 godz. 33 min.
Ocena: 4-/6

 

 
Tak jak obiecałam, dziś przedstawię Wam ekranizację „Kwiatów na poddaszu”.

Chris (Jeb Stuart Adams), Cathy (Kristy Swanson) oraz bliźniaki Cory (Ben Ryan Ganger) I Carrie (Lindsay Parker) po tragicznej śmierci ich ojca wraz z matką (Victoria Tennant) muszą przeprowadzić się do domu dziadków. Niestety nie są tam mile widziani dopóki ich matka nie odzyska miłości swojego ojca, który kilka lat temu ją wydziedziczył. Do tego czasu dzieci zostają zamknięte na poddaszu, gdzie spotyka ich choroba, głód, kłamstwo…

Nie wiedziałam czego się spodziewać po tym filmie. W końcu to produkcja mająca już dwadzieścia pięć lat na karku. Nigdy nie byłam wielbicielką starych filmów i raczej się to nie zmieni. Gra aktorka po prostu wbiła mi sztylet w serce. Myślałam, że jest jeszcze nadzieja, że film uzyska u mnie co najmniej czwórkę z plusem, ale nie, zakończenie wszystko popsuło. Było ono dla mnie całkowitą niespodzianką, ale jak już otrząsnęłam się z szoku uznałam, że zbytnio je utragicznili. Teraz już się nie dziwię dlaczego nie zekranizowali drugiej części sagi. Po prostu zakończenie „Kwiatów na poddaszu” zaprzepaściło szansę na kontynuację.

Są też plusy. Jednym z nich jest zgodność z treścią książki. Nie będę już wredna i pominę fakt, że kilka drobiazgów było trochę inaczej, ale to nieznaczne różnice, które naprawdę nie przeszkadzają. Może oprócz końcówki, którą całkowicie zmienili, ale to końcówka. Muszę też wspomnieć o bliźniętach, przez które po prostu się rozpływałam. Cory i Carrie byli tacy słodcy, że nie mogłam oderwać od nich wzroku. Bardzo dobrze dobrali aktorów. Rodzina Dollangangerów rzeczywiście wyglądała jak rodzina, a nie jak w niektórych filmach, gdzie nawet bliźniaki mogą różnić się kolorem włosów, oczu i wszystkim. Oczywiście jak w książce byli piękni, bo jak dla mnie aktorzy nie wyglądają na brzydali.
Bardzo spodobała mi się muzyka w filmie. Choć nie rzucała się jakoś nadzwyczajnie to dzięki niej czułam klimat filmu.
Zwiastun:
 

Książkę na podstawie, której film został nakręcony można nabyć:

"Walka sylfa"- L.J. McDonald

Tytuł: „Walka sylfa”

Autor: L.J. McDonald

Wydawnictwo: Amber

Ilość stron: 320

Ocena: 4-/6

 


 
Cała historia zaczyna się od momentu, gdy Soli ucieka z domu nie chcąc ożenić się z mężczyzną wybranym jej przez ojca. Dziewczyna zostaje porwana i dowiaduje się, że będzie przynętą dla wojowniczego sylfa- istoty, która potrafi tylko nienawidzić i walczyć. Jednak Soli nie poddała się tak łatwo, sama przejęła władzę nad sylfem o imieniu Hejty. Potem u jego boku musi uciekać z miasta ścigana przez generała królewskiej straży. Dziewczyna od samego początku jest podziwiana i pożądana przez swojego sylfa. Nazywa on ją swoją królową i jest jej bezgranicznie oddany. Soli szybko zakochuje się w nim.

Co może wyniknąć z miłość sylfa i człowieka? Czy Soli i Hejty znajdą bezpieczne schronienie? Jak dalej potoczy się historia?

"Hejty. Nadała mu imię. Dźwięk rozbrzmiewał w jego umyśle, wiążąc go z tą kobietą. Niesamowite, być z kimś związanym... być czyjąś własnością."

Rzeczą, a raczej postacią, która zaciekawiła mnie w tej książce i przez którą sięgnęłam po nią jest sylf. To coś zupełnie mi nie znanego, więc chciałam bliżej poznać tę istotę. Okazało się, że jest ona godna uwagi, w szczególności ta kryjąca się pod nazwą wojowniczy sylf. To postać, która jest zdolna tylko do nienawiści i wielkiej miłości, co jest niesłychane, bo choć oba uczucia są mocne jednak są zupełnie inne. Chyba każdego zafascynuje to nowe stworzenie w świecie fantastyki.

Właściwie już po ciekawych stworzeniach, ich charakterach i zachowaniach kończą się plusy tej książki. Dalej jest tylko gorzej, bo nic nadzwyczajnie oryginalnego w tej książce nie zauważyłam. Zapewne znalazłabym wiele pozycji niezmiernie podobnych do tej lektury.

Był taki moment, gdy po prostu nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Chyba każdy przyzna, że Hejty to dziwne imię szczególnie dla niebezpiecznego i groźnego sylfa.

W niektórych miejscach irytowały mnie literówki. Tu zabrakło „k”, a tu „i”. Chyba nie tylko ja byłabym zdenerwowana widząc takie błędy. Okładka jak dla mnie jest nijaka. Na pierwszy rzut oka nic ciekawego się w niej nie widzi, a przecież to dzięki pierwszemu spojrzeniu książki zawdzięczają czytelników.  

Nie za bardzo wiem co o tej książce mam myśleć. Jest ona dość ciekawa, ale nie tak, żeby zarwać nockę i cały czas czytać. Postacie niby mają wyraziste charaktery, ale nie aż tak, żeby ich jakoś nadzwyczajnie polubić. Wydarzenia są oryginalne, ale nie aż tak, żeby nie móc doczekać się kolejnego. Podsumowując, książka jest nijaka, ale nie twierdzę, że czytelnikom lubującym się w walecznych, fantastycznych postaciach nie przypadnie ona go gustu.
Książkę można zakupić:
 
Seria składa się z:
Walka Sylfa | The Shattered Sylph | Queen of the Sylphs
***
Ta recenzja wyszła mi dość chaotycznie, ale po pierwsze nie wiedziałam co napisać o tej książce, a po drugie czytam Krzyżaków (moją przyszłą lekturę) i jestem przez nich wytrącona  z równowagi. Z resztą dochodzi dużo prac domowych i nauki przez co nie miałam dużo czasu na pisanie.

Zapowiedzi

Nie miałam dziś pomysłu na notkę, a „Walki sylfa”, którą obecnie czytam jeszcze nie skończyłam, więc pogrzebałam trochę na stronach wydawnictw. I oto przedstawiam Wam książki, które już niedługo będą miały swoją premierę.



Premiera: 19 września 2012
„Magiczna gondola”- Eva Voller, Egmont
Siedemnastoletnia Anna spędza wakacje w Wenecji. Podczas jednego ze spacerów jej uwagę przykuwa czerwona gondola. Dziwne. Czyż w Wenecji wszystkie gondole nie są czarne? Gdy niedługo potem Anna wraz z rodzicami ogląda paradę historycznych łodzi, zostaje wepchnięta do wody – a na pokład czerwonej gondoli wciąga ją niewiarygodnie przystojny młody mężczyzna. Zanim dziewczyna zejdzie z powrotem na pomost, powietrze nagle zacznie drżeć i świat rozpłynie się Annie przed oczami.









Premiera: 18 września 2012
„Zalotnice i wiedźmy”- Joanna Miszczuk, Prószyński i S-ka
 
„Zalotnice i wiedźmy” to książka o miłości, pasjach życiowych i wielkiej tajemnicy. To historia zwyczajnej kobiety z rodu kobiet niezwykłych. Ich inteligencja, ambicje i głód wiedzy miały zapewnić im sukces. Ale nie zawsze tak było. Główna bohaterka Asia, zmuszona sytuacją życiową, wyjeżdża z córką do Berlina, gdzie jeszcze raz zaczyna wszystko od nowa. Sprawy układają się pomyślnie do momentu, kiedy w jej bezpieczne, spokojne życie wkracza były mąż. W tym samym czasie dzięki dokumentom odziedziczonym po prababce Lavernie Asia poznaje zaskakujące losy kolejnych kobiet ze swojej rodziny. A są to historie pełne niespodzianek, namiętności i pasji. Historie, przez które, jak mantra, przewija się prawdziwa, wielka miłość... Czy jest też pisana Asi?
 



Premiera: 19 września 2012
  „Drood”- Dan Simmons, Wydawnictwo Mag
  9 czerwca 1865 roku Charles Dickens – najsłynniejszy i najpopularniejszy powieściopisarz na świecie, będący u szczytu sławy i zdolności twórczych – jadąc pociągiem do Londynu w towarzystwie swojej potajemnej kochanki, przeżył katastrofę kolejową, która na zawsze zmieniła jego życie.
Czy po tym wypadku zaczął prowadzić mroczne podwójne życie? Czy conocne eskapady do najohydniejszych londyńskich slumsów i nasilająca się obsesja na punkcie ukrytego przed światem podziemnego Londynu, trupów, grobowców, morderstw, palarni opium i rozpuszczania zwłok w dołach z wapnem były tylko przejawem zwykłej pisarskiej ciekawości, czy jednak czymś znacznie bardziej przerażającym?
Podobnie jak w Terrorze, Dan Simmons w sposób nienaganny sięga po prawdziwą historię, by na jej bazie snuć fantastycznie wciągającą i budzącą grozę opowieść. Oparty na faktach z życia Charlesa Dickensa i opowiedziany przez Wilkiego Collinsa (przyjaciela Dickensa, częstego współpracownika, a także potajemnego rywala kojarzącego się z mozartowskim Salierim) Drood zgłębia nierozwikłane tajemnice ostatnich lat życia pisarza, a także, być może, odsłania sekret ostatniego, niedokończonego dzieła Dickensa, Tajemnicy Edwina Drooda. Mrożący krew w żyłach, niedający się zapomnieć i absolutnie oryginalny – Drood to Dan Simmons w szczytowej formie.


                                               Premiera: 19 września 2012
„Zazdrość”- Gregg Olsen, Bukowy Las
Dziwne rzeczy dzieją się w uroczym miasteczku Port Gamble w stanie Washington. Nastoletnia Ketelyn zostaje znaleziona martwa w wannie. Czy to był nieszczęśliwy wypadek, czy samobójstwo? A może doszło do morderstwa? Kto jest winny? Mieszkańcy miasteczka są do głębi wstrząśnięci.
Niezadowolone z oficjalnych ustaleń, piętnastoletnie bliźniaczki Hayley i Taylor postanawiają na własną rękę odkryć prawdę o śmierci koleżanki z klasy. W trakcie swego samozwańczego śledztwa odkrywają prawdę, która jest znacznie bardziej niepokojąca, niż mogły sobie wyobrażać. Poznają też inny sekret – dotyczącą ich tajemnicę z przeszłości, o której nie miały pojęcia.
   
 


Premiera: 19 września 2012
„Klątwa tygrysa. Wyprawa”- Collen Houck, Wydawnictwo Otwarte
Choć Kelsey udaje się wyrwać Rena z rąk Lokesha, nie odzyskuje ukochanego. Biały tygrys stracił pamięć i dziewczyna jest mu zupełnie obca. Co więcej – każdy jej dotyk sprawia mu ból.
Jedno pozostaje niezmienne: zło nie zostało pokonane, pradawna klątwa trwa. Rozpoczyna się nowa, pełna niebezpieczeństw podróż do świata pięciu przebiegłych smoków. Czy wszyscy wyjdą cało ze starcia z mrocznymi siłami? Czy Kelsey znów rozkocha w sobie Rena, czy wybierze zapomnienie w ramionach Kishana?

 
 


 
Premiera: 19 września 2012
„Dziewiąty Mag. Zdrada”- A. R. Reystone, Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Nad świat dziewięciu miast nadciągają czarne chmury. Wybitni czarnoksiężnicy w pośpiechu pracują nad sposobami walki z groźnymi nyrionami. Nadszedł czas rozpoczęcia szkolenia magów medyków i budowy szpitala dla smoków i pegazów na Trollowych Rubieżach. Ale na Wielkiego Xaviere’a! Kobieta Dziewiątym Magiem?! To niedorzeczność i obraza społeczności wszystkich miast. Poza Severianem i Teobaldem nikt nie chce się zgodzić, aby Ariel podeszła do próby na Dziewiątego Maga. Czy otrzyma tę wielką szansę?…

Tymczasem Vivianne lada dzień złoży jaja. Ariel bardzo martwi stan jej zdrowia. Marcus zaś zostaje postawiony w sytuacji bez wyjścia i grozi mu zesłanie na Rubieże. Czy Ariel zdoła mu pomóc, szczególnie że to ona jest źródłem jego problemów?...


I co? Wypatrzyliście coś dla siebie?
 Książki można zakupić w:
 
 

 


"Kwiaty na poddaszu"- Virginia C. Andrews

Tytuł: „Kwiaty na poddaszu”
Autor: Virginia C. Andrews
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 384
Ocena: 6/6
 
 
 
 
 
 
Chris i Cathy oraz bliźniaki- Corry i Carrie mają cudowne życie i kochających rodziców. Ich straszna historia zaczyna się, gdy tata nie wraca do domu, zginął w wypadku samochodowym. Muszą przeprowadzić się do domu rodziców swojej matki, która dawno została wydziedziczona. Tam zostają zamknięte na poddaszu oczekując na dzień, w którym ich matka odzyska względy ojca i będzie mogła mu powiedzieć o dzieciach. Jednak ten dzień nie nadchodzi. Rodzeństwo musi sobie radzić samo w pełnym przemocy i nienawiści domu. Babcia codziennie przynosząca im koszyk jedzenia zaczyna się nad nimi znęcać i podejrzewać o kazirodztwo. Całe ich życie stoi pod znakiem zapytania, gdy bliźniaki zaczynają poważnie chorować. Wtedy też Chris wraz z Cathy muszą podjąć decyzje czy nadal mogą ufać swojej ukochanej mamie i powstrzymać się z planami ucieczki. Tylko, że wszystko dodatkowo się komplikuje, gdy rodzeństwo odkrywa sekrety skrywane przez ich rodzicielkę…
Czy rodzeństwo ucieknie? Czy ich mama jest taka jak kiedyś? Czy podejrzenia babci o kazirodztwo są słuszne? Czy dzieci będą miały siłę na walkę z chorobami czekającymi ich na zamkniętym poddaszu? Jakie będą ich dalsze losy?
„Coraz częściej myślę o nas jako o kwiatach na poddaszu. [..] Narodzeni w jasnych barwach, ciemniejących z każdym dniem długiego, ponurego, męczącego, koszmarnego czasu który spędziliśmy jako więźniowie nadziei i ofiary zachłanności.”
„Kwiaty na poddaszu” to jedna z nielicznych  książek, że tak to nazwę „normalnych”, które przeczytałam. Jak już pewnie zauważyliście lubię spędzać czas nad książkami fantasy i dlatego nie byłam pewna czy to lektura dla mnie. Dobrze, że jednak dałam jej szansę. I choć z początku bardzo mnie nudziła, mniej więcej pośrodku zrobiła się ciekawa, a na końcu byłam już przekonana, że muszę sięgnąć po drugą część.
Bohaterowie mają bardzo wyraziste charaktery. Każdy jest zupełnie inny. Cathy wściekła i kipiąca nienawiścią do matki, która zostawiła ich na poddaszu potrafiąc nie przychodzić do nich przez miesiące. Chris rozdarty między uczucie do ukochanej mamy a obowiązkiem chronienia młodszego rodzeństwa. Carrie marudna, wiecznie niezadowolona mała dziewczynka. Corry gotowy pójść w ogień za swoją bliźniaczką Carrie.
Całą historię opowiada Cathy, więc można poczuć to co ona czuła, widzieć to co widziała i słyszeć to co ona. Autorka świetnie opisuje uczucia przez co w pewnym momentach mogłam poczuć się jak Cathy.
Treść książki w pewnych momentach mnie bulwersowała do takiego stopnia, że chciała jakimś sposobem wejść do jej środka, stopić się ze słowami i wszystko pozmieniać. Niestety choć jestem wychowana na fantasy wiedziałam, że to niemożliwe i dalej przerzucałam kartkę po kartce.
Książka jest bardzo refleksyjna. Nie raz zmuszałam się, żeby odstąpić na chwilę od lektury i głębiej przemyśleć jej zawartość.
„Z każdej książki, którą przeczytałam, zaczerpnęłam jeden paciorek filozoficznej mądrości, a wszystkie nawlokłam na różaniec, który miał mi wystarczyć do końca życia.”
Nie powiem, że książkę czytało mi się szybko i lekko, bo tak nie było. W żadnych wypadku. Na początku bardzo się z nią męczyłam. Strony nie chciały się przekładać. Każde słowo było uciążliwe. Ale w końcu zaczęłam doceniać tę książkę i ostatnie dwieście stron przeminęło szybko.
Choć „Kwiaty na poddaszu” przeczytałam już jakieś dwa tygodnie temu nadal, gdy myślę o tej książce czuję lekki ból w okolicach serca. Jak myślę o tym rodzeństwie i o tym co przeszło aż chce mi się płakać, i zdarzyło się to już nie jeden raz.
„Wtedy przyszła do mnie odpowiedź, której tak długo szukałam - a wielokrotnie się zastanawiałam, czym był ten tajemniczy przycisk, włączający miłość ... i pożądanie.(...) Tu chodziło o oczy. Sekret miłości tkwi w oczach, w sposobie porozumiewania się i mówienia bez otwierania ust.”
Zdecydowanie polecam! Szczególnie czytelnikom, którzy lubią refleksyjne i piękne powieści.
Książkę można nabyć:

***
Wczoraj szperając po Internecie natknęłam się na jedną rzecz. Mianowicie na film na podstawie tej książki. Byłam w szoku, nie miałam pojęcia, że taki nakręcili! Teraz zabiorę się za oglądanie i możliwe, że napiszę recenzję na jego temat.

 

"Atrofia"- Lauren DeStefano

Tytuł: „Atrofia”
Autor:  Lauren DeStefano
Seria: Chemiczne światy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 320

Ocena: 6/6









Rhine mieszka ze swoim bratem Rowanem w Nowym Jorku. Każdy dzień jest dla nich walką o przetrwanie. Co noc zamykają się na trzy spusty w domu, chowają do piwnicy i śpią na zmianę czuwając nad sobą nawzajem. Rowan nie spuszcza swojej siostry z oka, bo na każdym kroku czyhają na Rhine Kolekcjonerzy, którzy za ładną buźkę i niezwykle interesujące dwu kolorowe oczy mogliby sprzedać ją po dość dużej sumie. Jednak pewnego dnia dziewczyna podstępem zostaje złapana i kupiona razem z Jenną i Cecily przez bardzo bogatego Lindena Ashby. Na domiar złego ma być jedną z jego trzech żon. Rhine jednak ma plan jak wydostać się z wielkiej posiadłości swojego męża i wrócić do brata. Musi zdobyć jego zaufanie, a to nie będzie takie łatwe zadanie biorąc pod uwagę podejrzliwość jego ojca i przyjaźń Rhine ze służącym.

„Prawdziwa miłość nie ma nic wspólnego z żadną nauką - ... - Jest naturalna jak błękit nieba nad naszymi głowami.”

„Atrofia” przedstawia całkiem nowy świat, świat, w którym każdy narodzony się człowiek umiera po około 20 latach. Oczywiście nie dotyczy to pierwszego pokolenia, praktycznie idealnego. Naukowcy chcą wynaleźć lekarstwo, ale każdy ma świadomość swojej śmierci. Chyba każdy przyzna, że to coś nowego. Spotkałam się już z książkami, których świat opierał się na chorobie jak na przykład „Delirium”, ale żeby znać datę swojej śmierci i praktycznie od początku swojego życia być przygotowanym na to, że nie można do końca go przeżyć? Nie, tego nie było.

„ „Prawdziwy” to słowo uznawane w tym domu za wulgarne.”

Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Mają wyraziste charaktery i nie da się o nich myśleć jak o mdłych postaciach z marnych młodzieżówek. Rhine po prostu mnie urzekła. To zdeterminowana do ucieczki odważna i waleczna dziewczyna. Bez niej „Atrofia” byłaby zupełnie inną książką. Każda postać jest inna i ma to „coś”. Jenna to skryta, wiele ukrywająca, cicha i gotowa na wszystko kobieta. Za to Cecily jest zaborczą, wiecznie pragnącą zabawy i wierną młodą dziewczyną. To są bohaterki, które szczególnie zapadły mi w pamięć i jestem pewna, że Wam również by się spodobały, szczególnie za tą odmienność charakterów.

Choć wydarzenia rozgrywają się tylko w wielkiej posiadłości  męża Rhine nie można narzekać na nudę. Wydarzenia nawet najbardziej wymagającego czytelnika przykują do fotela. Można w tej książce znaleźć jakąś tajemnicę, wątek miłosny, dramat i wiele innych.

„Nie da się nikogo zatrzymać na tym świecie samą miłością.”

Autorka posługuje się lekkim językiem, więc książkę czyta się w ekspresowym tempie. Wydanie „Atrofii” jest cudowne. Okładka cieszy oko czytelnika i właśnie tak powinno być. Coś czuje, że jeszcze długo będę mówić, że to jedna z najładniej wydanych książek :)

Od bardzo dawna miałam chrapkę na tę książkę i w końcu nadarzyła się okazja, żeby ją przeczytać. I muszę przyznać, że spełniła moje oczekiwania. Nawet więcej niż spełniła. Myślałam, że będzie to książka, która bardzo mi się spodoba, ale o żadnym większym zachwycie nie ma mowy. Otóż myliłam się. Świat stworzony w „Atrofii” niezwykle mnie wciągnął, bohaterów polubiłam od samego początku, a na kontynuację będę czekała ze zniecierpliwieniem. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!

Książkę można nabyć:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...