Stosik 5 + podsumowanie

Dziś zamiast recenzji mam Wam do pokazania stosik. Nie jest on za duży, ale jest w nim kilka perełek, które od zawsze chciałam mieć.

Od góry:
  1. „Kwiaty na poddaszu”- Virginia C. Andrews- od mojej kochanej przyjaciółki. Książkę polecała mi Blueberry i mam nadzieję, że spodoba mi się tak jak jej.
  2. „Atrofia”- Lauren DeStefano- zakup własny na allegro za kilkanaście złotych! Nie mogłam przegapić takiej okazji.
  3. „Numery”- Rachel Ward- wymiana z Sheeo
  4.    „Anielska”- Cynthia Hand- zakup własny za 15zł! Już przeczytałam i jestem naprawdę zachwycona! Recenzja pojawi się niedługo.
  5.   „W otchłani”- Beth Revis- od Grupy Wydawniczej Publicat. Jak na razie bardzo mnie wciągnęła.
  6. „Pomiędzy”- Tara Hudson- wymiana z Sol
  7. „Kwiat mroku. Zatraceni”- Nora Melling- j.w
  8. „Walka Sylfa”- L.J. McDonald- j.w.
Niedługo powinna przyjść „Ognista” z wymiany z Talą. Ostatnio trochę mi się nazbierało tych wymian :)
Z racji tego, że jest już koniec miesiąca i (niestety) pół metek wakacji postanowiłam zrobić podsumowanie miesiąca. W cudownym burzowo-słonecznym lipcu przeczytałam w całości sześć  książek (trochę mało, ale potrzebowałam dużo odpoczynku):
- „Dotyk Julii”- 336 stron
- „Szybki kurs wróżenia z kart klasycznych”- 216 stron
- „Anioł”- 304 strony
- „Śmiercionośne fale”- 432 strony
- „Mroczne serce. Przeznaczeni”- 368 stron
-„Anielska”- 336 stron
- „Żelazny cierń”- na razie tylko 100 stron, ale zabiorę się za niego gdy skończę „W otchłani”
Razem: 2092 strony
Najlepsza książka: "Śmiercionośne fale"
Najgorsza książka: "Anioł"
Trochę moich kochanych statystyk. W ciągu tego miesiąca ponad 6000 razy odwiedziliście mój blog i pozostawiliście 345 komentarzy. Bardzo Wam za to dziękuję!
 I to by było na tyle...

"Mroczne serce. Przeznaczeni"- Lee Monroe

Tytuł: „Mroczne serce. Przeznaczeni.”
Autor:  Lee Monroe

Seria: Mroczne serce #1

Wydawnictwo: MAK Verlag

Ilość stron: 368

Ocena: 4/6







Jane mieszka poza miastem na szczycie góry. Uczy się w domu, jest odludkiem. Jedyne osoby, na których może polegać to jej rodzice i młodsza siostra- Dot. Ale życie Jane nie jest do końca normalne. Odkąd skończyła szesnaście lat śni jej się chłopak- Luca.  Wyjawia jej, że pochodzi z fantastycznego świata zwanego Nissilum, a sam jest wilkołakiem. Dziewczyna czuje, że może mu ufać, ale nie ma pojęcia dlaczego. Wtedy w jej miasteczku pojawia się tajemniczy Evan. Wie o nim tylko to, że zaginął rok temu w Australii, a potem nagle pojawił się w domu ojca w Bale. Chłopak jest jakby dla niej stworzony. Jest czuły, troszczy się o nią i … ją kocha. Ale on coś skrywa. Raz jest cudownym uśmiechniętym chłopakiem, raz mrocznym i wściekłym.

Komu Jane tak naprawdę zaufa? Czy Evan jest jej przeznaczony? Czy między Jane a Luką jest tylko przyjaźń? Czy zobaczy wspaniałą krainę Nissilum? Co Evan ukrywa? I jak życie zwykłej nastolatki może się zmienić przez dwóch chłopaków?

Książka porusza dość oklepany temat miłości między zwykłą dziewczyną, wilkołakiem i tajemniczym chłopakiem, który skrywa mroczny sekret. Powieść z rodu „Zmierzchu”. Ale ja właściwie nie mam nic przeciwko temu.

Fabuła trochę za szybko się rozkręciła. Już po kilku stronach wiedziałam wszystko, a reszta nie była dla mnie zaskoczeniem. Trochę się tym rozczarowałam. Lubię jak bohaterowie mnie zaskakują tym co powiedzą jak również i zrobią.

Nawet spodobał mi się świat stworzony przez Lee Monroe. W Nissilum mieszkają wilkołaki, wampiry, anioły i innego fantastyczne stworzenia. Jedyne co mnie zawiodło to to, że ten świat nie wiele różnił się od naszego. To jakbyśmy cofnęli się w czasie do lat, w których nie było telewizorów, komórek i całej tej technologii. Autorka mogła się trochę wysilić, przecież to jest miejsce odgrywające ważną rolę w książce

Książka jest napisana lekkim językiem. Czyta się ją przyjemnie i szybko. Okładka jest bardzo ładna. Idealnie przedstawia fabułę powieści. Muszę też pochwalić czcionkę z jaką się jeszcze nigdy nie spotkałam. Dzięki niej tekst jest bardzo przejrzysty, co ułatwia czytanie.

Polecam tę książkę czytelnikom, którym nie zależy na zaskakującej książce, ale na cudownie fantastycznym świecie, sile przyjaźni i miłości.

„Nie miałam pojęcia, jaka powinna być miłość, ale podejrzewałam, że nie chodzi o to, że człowiek czuje się przy kimś swobodnie, ani nawet że czuje się zrozumiany. Od tego ma się przyjaciół. Zakochanie to ekscytacja, wyzwanie i uczucie, jakby serce chciało wyskoczyć z piersi.”

Nie była to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam, ale z pewnością kiedyś sięgnę po drugą część serii.

Książkę można nabyć:

"Śmiercionośne fale"- Carrie Ryan

Tytuł: „Śmiercionośne fale”
Autor: Carrie Ryan
Seria: Trylogia Las Zębów i Rąk #2
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Ilość stron: 432
Ocena: 6+/6

Dostępna: Księgarnia Gandalf
Gabrielle mieszka w mieście za Barierą, w latarni, razem ze swoją matką. Jej życie jest na pozór normalne. Ale chęć złamania choć raz prawa i przejścia z przyjaciółmi za mury miasta wszystko zmieniła. Po cudownych chwilach spędzonych z Catcherem w ruinach wesołego miasteczka atakuje ich Roznosicielka. Wszystko wywraca się do góry nogami. Dwóch jej przyjaciół ginie, kilku zostaje zarażonych, a reszta musi poddać się karze- służbie w Rekrutach. Do tych ostatnich powinna należeć Gabry, ale ona opuściła swoich przyjaciół, uciekła i uniknęła kary. Zaraz straci najlepszą przyjaciółkę Cirę i ukochanego chłopaka Catchera, a do tego może dojść jej matka i nowo poznany tajemniczy chłopak Elias.
Czy Gabry straci wszystkich, na których jej zależy? Co będzie z zarażonym Catcherem? Co ukrywa Elias i kim okaże się on dla Gabry? Czy Gabrielle jest naprawdę dziewczyną za, którą zawsze się uważała? Czy zdoła ona pokonać strach i własne lęki by ocaleć? Czy zostanie w niej choć trochę nadziei na lepsze życie?
Druga część trylogii niezwykle mnie zaskoczyła nie tylko pod względem ciekawszej fabuły, ale również wielu wzruszających, pełnych uczucia momentów. Nie raz musiałam przerwać czytanie, bo nic nie widziałam, gdy łzy stawały mi w oczach.
Książka jest przepełniona emocjami i uczuciami. Poświęcenie, przyjaźń, miłość, strach, groza i jeszcze więcej.
„- Mój brat powiedział mi kiedyś, że jeśli jesteś gotowa o kimś zapomnieć i nie walczysz o niego, tak naprawdę nigdy go nie kochałaś...”
To jest niesamowite jak autorka potrafi przelać na papier emocje, które chce, żeby postacie wyrażały. Od tego wszystkiego aż trzęsły mi się ręce i biło mocno serce, a nie zdarza się to tak często. Po prostu jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką autorką, która sprawiła, że buzuję od nadmiaru emocji.
W wielu książkach jest dużo mądrych i zmuszających do refleksji cytatów i dialogów, ale w "Śmiercionośnych falach" znajdziemy je co drugą stronę. Czytając czułam jak do mnie przemawiają.
„Czasami trzeba najmocniej trzymać się właśnie tego, czego nie można dotknąć.”
Na początku nie dostrzegałam powiązania pierwszej część trylogii z drugą, ale szybko wszystko rozjaśniło mi się w głowie, gdy dowiedziałam się kto jest matką Gabry, a była nią mianowicie Mary- główna bohaterka poprzedniej części.
Z postaci najbardziej polubiłam Gabrielle (pomińmy fakt, że to moja imienniczka ;). Z bojaźliwej, nigdy nie łamiącej zakazów i uroczej dziewczynki zmieniła się w dojrzałą i odważną kobietę. Potrafiła przebaczyć nawet największy błąd i była gotowa poświęcić się dla dobra innych.
„... życie jest pełne ryzyka. Trzeba znać swoją przeszłość, ale zawsze patrzeć w przyszłość. Brać pod uwagę to, że możemy popełniać błędy, ale ciągle musimy wierzyć, że zasługujemy na przebaczenie.”
Okładka bardzo przykuwa wzrok. Nie można oderwać od niej oczu. Dziewczyna z rozwianymi włosami. Za nią na drugim planie latarnia i koło młyńskie. A na dole duże fale koloru krwi. Wszystko idealnie pasuje do treści książki. 
Polecam każdemu kochającemu połączenie grozy z silnymi uczuciami i nadzieją. „Śmiercionośne fale” na pewno staną się jedną z ulubionych książek nie tylko dla mnie.
„- Czy na tym właśnie polega życie? Na czekaniu na śmierć? Szukaniu jej? Zapraszaniu jej do siebie?”
Recenzja pierwszej części trylogii---> Kliknij

Beastly

Tytuł: „Beastly”
Reżyser: Daniel Barnz
Gatunek: Fantasy, Melodramat
Premiera: 3 marca 2011 (świat)
Czas trwania: 1 godz. 26 min.
Ocena: 5/6







Współczesna wersja „Pięknej i Bestii”.
Pyszałkowaty i zadufany w sobie Kyle Kingson (Alex Pettyfer) zaprasza na randkę Kendrę (Mary- Kate Olsen), dziewczynę nazywaną „wiedźmą”. Obchodzi się z nią okropnie, więc zostaje przez nią przeklęty. Dziewczyna zmienia go w koszmarnego, całego pokrytego tatuażami potwora. Od czaru może uwolnić go tylko miłość. Kyle przestaje chodzić do szkoły, wyprowadza się poza miasto, a jego ojciec zatrudnia niewidomego nauczyciela (Neil Patrick Harris ). Wszystko się zmienia, gdy Kyle poznaje Linde (Vanessa Hudgens) i pojawia się w nim nadzieja na zdjęcie klątwy.
Główni aktorzy są pewnie nie tylko mi dobrze znani, dlatego dziwię się czemu dopiero teraz dowiedziałam się o tym filmie. Gdy tylko ściągnęłam go sobie od razu zabrałam się za oglądanie, bo przecież jest to współczesna wersja jednej z moich ulubionych bajek.
Bardzo spodobała mi się zmiana jaka nastąpiła w Kyle’u.  W ciągu tych kilku miesięcy, bo tyle miał czasu żeby zakochać się ze wzajemnością i zrzucić klątwę, jego charakter zmienił się nie do poznania. Stał się czuły, romantyczny i przede wszystkim dobry. Nie dziwię się Lindzie, że mimo okropnego wyglądu zakochała się w nim. Linda od samego początku zdobyła moją sympatię. Nie obchodziło ją jak wygląda Kyle, tylko co ma w „środku”.  Była postacią, od której zależał dalszy los głównego bohatera. Interesującą postacią był niewidomy nauczyciel Kyle’a. Nie raz śmiałam się z jego dowcipów i docinków.  To postać pełna poczucia humoru mino tego, że jest niepełnosprawna i nie może nic widzieć.
Muzyka z filmu nie wpadła mi w ucho. Nie było za wiele ciekawych utworów, poznałam tylko jeden a mianowicie „Wonderland” Natalii Kills.
Nie jest to jakiś nadzwyczajny film z świetnymi efektami i niesamowitą akcją. Ale jest bardzo klimatyczny i naprawdę miło się go ogląda. Z resztą dla tych, których oczarowała „Piękna i Bestia” i ta jej współczesna wersja powinna się spodoba.
Zachęcam każdego kto ma ochotę na romans połączony z niesamowitą historią.
Zwiastun:
***
Przepraszam za średnią jakość recenzji, ale jakoś mnie dziś nie natchnęło.

"Anioł"- Dorotea de Spirito

Tytuł: „Anioł”
Autor: Dorotea de Spirito
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 304
Ocena: 3+/6




Viterbo to miasto, w którym mieszkańcy niechętnie przyjmują nowych ludzi, a to wszystko dlatego, że miasto skrywa tajemnice- piękne, złotowłose anioły. Vittoria jest jedną z nich, jest aniołem bez skrzydeł o ciemnych włosach i wyjątkowych zielonych oczach. W gronie innych niebiańskich istot ma przyczepioną etykietkę niedorobionej. Ma dwoje najlepszych przyjaciół, których traktuje jak rodzeństwo- Lorenza i Ginevre. Jej życie bardzo się zmienia, gdy Ginny namawia ją, żeby wypowiedziała życzenie przy ostatnim promieniu słońca. Miało się spełnić i… spełniło. Vittoria kilka minut potem prawie przejeżdża wspaniałego chłopaka o magnetyzujących czarnych oczach, tak zaczyna się ich znajomość…
„Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa”
Vittoria jest bardzo sympatyczną postacią. Nie dopatrzyłam się w niej żadnej cechy charakteru, która mogłaby kogoś denerwować. Jest idealną przyjaciół, wierną i oddaną.
Guglielmo- chłopak, którego nie raz prawie przejechała Vittoria jest bardzo czuły i delikatny. Mimo, że jest demonem nie widziałam w nim ani odrobimy zła. To naprawdę mnie denerwowało, mógł być trochę bardziej mroczny! A co do jego imienia to jeszcze nigdy nie wypowiedziałam go dobrze, nie wiem skąd autorka je wytrzasnęła. Bardzo spodobało mi się to, że Guglielmo kochał czytać. Dla niego każda książka była niesamowita, to była jego pasja.
„Czytanie jest jak krew w moich żyłach, jak narkotyk i jest... magiczne.”
„Kiedy czytasz, świat przestaje istnieć, możesz udawać, że to, co jest w książce, jest rzeczywistością, albo że rzeczywistość po prostu znika. Możesz być tym, kim chcesz, dobrowolnym bohaterem książki...”
Fabuła jest bardzo przereklamowana, powstało o wiele za dużo takich książek, a mnie nie wiadomo dlaczego nadal do nich ciągnie.
Książka jest napisana bardzo lekkim językiem, niezwykle szybko się ją czyta. Nawet się nie dziwię, że nie zauważyłam w całej tej książce ani jednego trudnego wyrazu, gdyż została napisana, gdy autorka miała siedemnaście lat. W tym względzie ją podziwiam, że mimo tak młodego wieku podołała wyzwaniu i napisała przystępną książkę.
Okładka jest całkiem ładna. Załamany, smutny anioł o ciemnych włosach kulący się. To w większej części przez nią przeczytałam tę powieść.
Polecam tą książkę osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z czytaniem i nie mają jeszcze wielkich wymagań co do książek.
„Ale nocą...nocą panuje cisza. A cisza jest gorsza niż hałas, który przynajmniej maskuje brzęczenie myśli.”
***
To jest pierwsza moja notka, która została zaplanowana i mam ogromną nadzieję, że się opublikuje :)

Umieściłam już tą informacje nad postami, ale jeszcze powtórzę :)
Nie będzie mnie do 20 lipca, ponieważ jestem we Włoszech na wycieczce. Trzymajcie kciuki, żeby się nie spaliła na raka ;D Obiecuję, że jak tylko wrócę to od razu pobiegnę do komputera i nadrobię zaległości na Waszych blogach. I oczywiście wrócę z nową recenzją!

Kolejna zabawa blogerów

Do nowej zabawy blogowej zaprosiły mnie Nevermore i Paulaaa. Bardzo Wam za to dziękuję ;)

Kilka zasad:
1. Banerem – jest owo zdjęcie, które pojawia się u mnie – i u każdej otagowanej dziewczyny/chłopaka
2. Napisz kto Cię oTAGował
3. Wypisz wszystkie drobne rzeczy, które przychodzą Ci do głowy, które lubisz, które czynią Cię szczęśliwą, te wszystkie drobnostki, dla których warto żyć. Szczególnie te najdrobniejsze i te, które wydają się zbyt banalne, by je wymienić, ale które poprawiają Ci humor.
4. Otaguj kilka osób
·         Na sam początek moje kochane książeczki! Bez nich świat nie byłby piękny.
·         Spotkania z przyjaciółmi. Są oni moją podporą w życiu, nigdy nie dałabym sobie bez nich rady.
·         Toffifi. Kocham je! Szkoda tylko, że jest takie drogie i nie mogę kupować je codziennie.
·         Lubię grać w badmintona. To mnie naprawdę odpręża.
·         Oglądanie filmów dokumentalnych, szczególnie o rekinach. Uwielbiam te kochane krwiożercze ryby!
·         Oceanaria. Gdy tylko jakieś widzę od razu tam lecę, uwielbiam oglądać zwierzęta morskie.
·         Seriale. Czasami muszę usiąść przed telewizorem z miską żelków i zrobić sobie seans serialowy.
·         Blogowanie. Odkąd tylko założyłam bloga jest on dla mnie  całym moim światem!
·         Spędzać kilka godzin w księgarni.
·         Lubię swojego kochanego pieska.
·         Śpiewać , grać na pianinie i rysować.
·         Jeszcze wiele innych rzeczy, ale na razie nic nie przychodzi mi do głowy :)
Do zabawy zapraszam:
Miłośniczkę książek, Blueberry, santanę, Julię Wellings, Sol, versatile, shoko i wszystkich, którzy chcą wziąć udział w zabawie :)

"Szybki kurs wróżenia z kart klasycznych"- Aryan Goehling

Autor: Aryan Goehling
Ilość stron: 216
Ocena: 5/6








Czy wiecie jak stawiać karty, żeby dowiedzieć się co Was spotka? Jaki wpływ na wróżkę mają emocje jej klientów? Jakie są talizmany i amulety ochronne? Albo jak oczyszcza się karty oraz pokój, w którym je stawiamy? To jest tylko garstka pytań, na które znajdziecie odpowiedzi w tej książce.
Na początku została umieszczona symbolika kart i znaczenia połączenia ich ze sobą. Każda karta jest opisana np. dama trefl symbolizuje kobietę fałszywą, zła, rywalkę i czasami teściową.
Znajdziemy tu mnóstwo szczegółowo opisanych układów kart,  jak na przykład „siedem dni”, „za i przeciw” czy „lustro” ,pokazanych również na obrazkach co bardzo ułatwia zrozumienie.
W książce nie brakuje informacji o tym jaka powinna być wróżka, kiedy najlepiej wróżyć czy jaką talię kart wybrać.
Na samym końcu autor umieścił kodeks wróżbity( to jest niesamowite, że nawet wróżbici mają swoje prawa), kilkanaście przykazań szczęśliwego człowieka(to coś nowego i myślę, że każdego zainteresuje) i swoją modlitwę.
Nawet nie miałam pojęcia o tym jak dużo pracy potrzeba nawet do przygotowania kart. Zawsze myślałam, że usiądę na dywanie przy telewizorze i z książką na kolana sobie powróżę. A tu bam, moje marzenia legły w gruzach, ale przecież lepiej od razu dowiedzieć się o takich rzeczach, a nie po tym jak już zaczniesz sobie wróżyć. Teraz przynajmniej wiem, że to nie takie łatwe i naprawdę wymaga czasu, energii i cierpliwości.
W książce znajduje się wiele obrazków co znacznie ułatwia i umila czytanie.  Język, którym została napisana pozycja jest bardzo łatwy w odbiorze i dlatego szybko można przyswoić informacje.
Książka jest idealna dla każdego kto chce poznać jak można wróżyć z kart tradycyjnych, które są o wiele bardziej dostępne niż np. tarot. Autor przekazuje podstawową wiedzę na temat ich symboliki czy stawiania. Polecam ją wszystkim, którzy chcą się zapoznać z tajnikami tej cudownej sztuki wróżenia.
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję:

Wyniki konkursu!

I w końcu nadszedł dzień wyników. Zanim jednak je ogłoszę po zanudzam Was trochę(pewnie większość już spojrzała na koniec notki i na zwycięzcę ;). Do konkursu zgłosiły się 142 osoby! To niesamowite, że w tak krótkim czasie zapisało się tyle osób. W ciągu tych dwóch tygodni mój blog był oglądany przez Was aż ponad 3000 razy, a 50 osób zostało moimi obserwatorami. Jestem niewyobrażalnie szczęśliwa i oczywiście bardzo Wam za to dziękuję. Przypomnę jeszcze, że nagrodą była nowiuteńka książka „Delirium” Lauren Oliver. A paczuszkę z nagrodą i słodkimi umilaczami czytania otrzyma:
Julia Wellings
Serdecznie gratuluję!
Zwyciężczyni już przesłałam e-maila z prośbą o dane do przesyłki.

Zabawa blogerów!

Dziś marichetti zaprosiła mnie do świetnej zabawy.
A oto jej zasady:
1. Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich “Tagger” i odpowiedzieć na nie na swoim blogu.
2. Następnie wybiera 11 nowych osób do tagu i podaje je w swoim poście.
3. Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w tagu i napisz je w tagowym poście.
4. Wymień w swoim poście osoby, które otagowałaś.
5. Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.


Pytania i odpowiedzi
1. Fantasy czy kryminał?
Oczywiście fantasy
2. Owoce czy warzywa?
Owoce
3. Piechotą czy rowerem?
Piechotą
4. Muzyka spokojna czy żywiołowa?
Spokojna
5. Leniuchowanie czy aktywność?
To i to, zależy od sytuacji
6. Zima czy lato?
Lato
7. Komórka czy komputer?
Komputer
8. Biały czy czarny?
Biały
9. Uprawianie sportu czy jego oglądanie?
Uprawianie sportu
10. Kino czy TV?
TV, przyjamniej mogę zasnąć i nikt się na mnie dziwnie nie patrzy ;)
11. Ebook czy audiobook?
Ebook, przy audiobookach zasypiam

To moje pytania:
1. Paryż czy Rzym?
2. Kisiel czy budyń?
3. Koncert czy teatr?
4. Barok czy romantyzm?
5. Ciastka czy cukierki?
6. Komiks czy książka?
7. Czytanie nocą czy za dnia?
8. Polsat czy Tvn?
9. Kolorowy czy czarno-biały?
10. Dom czy podwórko?
11. W Polsce czy za granicą?

Osoby, które zapraszam do zabawy:
1. Marcepankowa
2. versatile
3. Mery
4. shoko
5. Avenix
6. Sol
7. Sheti
8. Ania
9. Abigail
10. Bezimienna
11. Julie Wellings

Przedpremierowo: "Dotyk Julii"- Tahereh Mafi

Tytuł: „Dotyk Julii”
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 336
Ocena: 6/6








Julia nie ma normalnego życia. Zawsze każdy mówił jej, że jest potworem, a rodzice nawet nie chcieli na nią patrzeć. Jej dotyk jest zabójczy.  Od 264 dni nie była na wolności, nie mogła wdychać świeżego powietrza, nie mogła wyjść z celi w której ją zamknęli.  Pewnego dnia do jej więzienia  „wprowadził” się Adam. Julia od samego początku wiedziała, że zna te głębokie, niebieskie oczy. Między nimi zaczyna iskrzyć, ale wszystko to kłamstwo. Adam pracuje dla Warnera, mężczyzny, który chce mieć Julię dla siebie, żeby wykorzystać jej dar do podtrzymania władzy.
Czy Julia jeszcze kogoś skrzywdzi? Czy chłopak o pięknych, niebieskich oczach ją pamięta? Czy Adam pomoże jej w ucieczce przed Warnerem? Czy Julii wystarczy siły, żeby walczyć?
Postać Julii po prostu mnie oczarowała. Jak dla mnie nie była potworem za jakiego ją uważano. Była dobra, nie chciała nikogo skrzywdzić. Najbardziej spodobało mi się w niej to, że zawsze walczyła i nigdy się nie poddała. Nie chciała być  marionetką Warnera, który zmuszał ją do krzywdzenia ludzi. Przez niego wydarzenia, które chciała zapomnieć powtórzyły się.Bardzo polubiłam również Adama. Był taki miły i czuły dla głównej bohaterki. Chyba każdemu spodoba się jego charakter.
Niby fabuła jest dość oklepana, bo w książce znajdziemy świat po zagładzie, ruch oporu i władze, które nie mówią prawdy i ukrywają wiele rzeczy, ale dzięki Julii i jej darowi powieść staje się bardzo ciekawa, akcja wartka, a wydarzenia bardzo wciągające. Nie można się oderwać od tej książki.  Jedyne co pozostaje to czytać, czytać i czytać! Mogę Was zapewnić, że strony same będą się wam przerzucały.
Oryginalnym pomysłem było to, żeby przekreślać  niektóre frazy w książce. Zawsze były to myśli Julii o czymś co chciała, ale nie mogła tego mieć, albo myśli które odpychała.
Zakończenie książki naprawdę mnie zaskoczyło. Zazwyczaj mogę się domyślić jak skończy się historia, ale tutaj byłam po prostu zszokowana!
Do przeczytania tej książki w większej części przekonała mnie okładka. Julia jakby lecąca, a wokół niej mnóstwo odłamków szkła. Po prostu niesamowita!
„Śmiech jest oznaką życia.- Wzruszam ramionami, starając się, żeby to brzmiało obojętnie.- Do tej pory tak naprawdę nie żyłam.”
„Dotyk Julii” przeczytałam w ramach projektu „Rozmawiajmy”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...