"Osioł w okularach"- dr Mirsakarim Norbekov

Autor: dr Mirsakarim Norbekov
Ilość stron: 336
Ocena: 4-/6









Książka ma na celu pokazać nam jak można poprawić swój wzrok. To więcej niż 300 stron czystej wiedzy!
Autor miał w swoim zamyśle obrażenie czytelnika i zmuszenie go do działania. Jednak w moim przypadku nie udało mu się to. U mnie w głowie jest taki dziwny mechanizm: to wszystko co inni lubią i robią, ja nienawidzę. Więc w tym przypadku pewnie większość by się obraziła (po myśli autora), ale ja- wyjątek nie. Autor ciągle powtarzał te same rzeczy, ale inaczej powiedziane, co w pewnych momentach mnie denerwowało. Choć wszystko w tej książce wskazuje na to, że powinnam dowiedzieć się jak wyleczyć oczy, to dopiero po połowie lektury autor wspomniał coś o konkretnych ćwiczeniach.
Bardzo spodobało mi się to, że autor opowiadał historie (oczywiście związane z danym rozdziałem) z własnego życia, które szczerze mówiąc były dość interesujące i w pewnych momentach nieprawdopodobne.
Niby prawie wszystkie tematy przerabiane w książce znałam, ale nigdy tak o nich nie myślałam. Nie wiedziałam, że „gorset mięśniowy” (jak to nazwał autor) i nastrój ma taki wpływ na nasze zdrowie.
Czasami czytając tą książkę byłam w szoku (oczywiście w takim pozytywnym), wiedzieliście, że jak skierujemy myślowo oczy za ucho to wpływa to na wątrobę i drogi żółciowe? Albo że wzrok pogarsza się przez zły stan kręgosłupa, organów wewnętrznych i naczyń? Uwielbiam zadawać Wam pytania :)
Na niektórych stronach można zauważyć bardzo ciekawe obrazki. Kilka z nich naprawdę mnie rozbawiło. A na końcu książki znajduje się dużo ćwiczeń dokładnie opisanych, które należy wykonywać aby poprawić wzrok.
Książkę polecam tym, którzy mają problemy z oczami, mają poczucie humoru w stosunku do siebie samego i nie obrażą się przy pierwszym ostrym słowie autora do czytelnika.
Za możliwość przeczytania dziękuję:

***
Przepraszam, że taka krótka recenzja, ale nie dość, że jakoś mało do napisania o tej książce to jeszcze  „choruje” dziś na brak weny.

Konkurs! [zakończony]

Tak jak tytuł notki głosi postanowiłam zrobić następny (tu fanfary proszę ;) … konkurs! Tym razem do wygrania jest „Delirium”- Lauren Oliver. A oto zasad konkursu:

1.       Wyraź chęć zgłoszenia się w konkursie – 1 los.
2.       Napisz swój e-mail.
3.       Wstaw podlinkowany banerek na swoim blogu (oczywiście jeśli go masz)- 1 los.
4.       Zostań obserwatorem mojego bloga (nie konieczne, ale dostajesz więcej losów)- 1 los.
5.       Do konkursu mogą się zgłaszać osoby tylko z Polski.
Zgłoszenia przyjmuję do 5 lipca, a następnego dnia postaram się przeprowadzić losowanie i ogłosić wyniki.

"101 Archaniołów"- dr Doreen Virtue

Autor: dr Doreen Virtue
Ilość stron: 180
Ocena: 5/6









Co to jest Archanioł? Ilu ich jest? Czym się różnią od Aniołów? W czym mogą nam pomóc i jak o taką pomoc poprosić?
Pewnie większości z Was nurtowały czasami te pytania tak jak mnie i właśnie dlatego warto przeczytać tę książkę! Znajdziesz tu wszystkie odpowiedzi.
Książka przedstawia piętnaście Archaniołów od Michała do Zadkiela. Każdy jest szczegółowo opisany. Można tu znaleźć jaki mają kolor aury, ich specjalności i kilka ogólnych informacji. Czy wiecie, że Archanioł Gabriel pomaga przy wychowywaniu dzieci, albo że Archanioł Chamuel może pomóc znaleźć każdą rzecz? Ja nie miałam o tym pojęcia! Z tej książki można się dowiedzieć, że Archanioły mogą pomóc Ci we wszystkim, od takich banalnych rzeczach jak znalezienie kolczyków po znalezienie pracy aż do napisania wielkiego hitu muzycznego. I wystarczy tylko poprosić, a Twoje problemy zniknął. Najlepsze jest to, że w każdym rozdziale jest opisana historia kogoś komu rzeczywiście Archaniołowie pomogli.
Dużym plusem jest przepiękne wydanie.  Zaskoczyło mnie to, że kartki są takiego samego koloru co aura opisywanego Archanioła. Nawet kilka razy na koniec rozdziału zauważyłam cudowne ilustracje Archaniołów.
Język, którym jest napisana książka jest bardzo przyjemny w odbiorze i dzięki niemu kartki same się przewracają z szybkością torpedy.
Bardzo zaintrygowała mnie treść tej książki, więc pewnego dnia (dokładnie w sobotę :) wypróbowałam moc Archaniołów. Szukałam ważnych dla mnie kopert i kartek. Wiedziałam w jakiej powinny być szufladzie, jeszcze nawet pamiętałam jak je tam wkładałam. Ale za nic w świecie nie mogłam ich tam znaleźć. Wtedy pomyślałam, że znalazła się okazja na poproszenie Archanioła Chamuela o znalezienie moich rzeczy. Zrezygnowana zaczęłam zamykać szufladę i tu nagle jakieś szeleszczenie i gdy wyjechał szufladę z szafki okazało się, że moje zguby wypadły z szuflady za nią do wnęki. Teraz już będę wierzyć w moc Archaniołów ;D
Polecam tę książkę każdemu bez wyjątków. Może to nie jest lekka tematyka, ale na pewno każdego zaciekawi.

Za możliwość przeczytania dziękuję Studiu Astropsychologii:

Mini-stosik 4 i pół roczku :)

Dzisiaj nie mam dla Was żadnej recenzji, ale za to pokażę moje ostatnie zdobycze :)

Od góry:
1. "101 Archaniołów"- dr Doreen Virtue
2. "Szybki kurs wróżenia z kart klasycznych"- Aryan Goehling
3. "Osioł w okularach"- dr Mirsakarim Norbekov
4. "Żelarny Cierń"- Caitlin Kittredge

Trzy pierwsze książeczki dostałam od Studia Astropsychologii, z którym nawiązałam ostatnio współpracę :) A "Żelazny Cierń" jest moim własny zakupem z Empika.

Na koniec mojej krótkiej notki muszę pochwalić się Wam, że niedawno mój blog skończył pół roczku. Jestem z siebie dumna, że tak długo wytrzymałam i że nadal chcę go prowadzić. Oczywiście dziękuję również Wam, moim czytelnikom, nie mam pojęcia jak wytrzymujecie z moim stylem pisania, z który tak na marginesie muszę popracować :) W ciągu tych sześciu miesięcy licznik odwiedzin wskazał ponad 14000, do obserwatorów dodało się 179 osób, nawiązałam współpracę z trzema wydawnictwami i w sumie na blogu pojawiło się ponad 900 Waszych komentarzy. Bardzo dziękuję!!! Mam nadzieję, że dalej będziecie zachęcać mnie do prowadzenia bloga komentarzami, które na prawdę dodają mi chęci na kolejne wpisy :)

Pozdrawiam, GumcioBook ;)

Królewna Śnieżka i Łowca

Tytuł: Królewna Śnieżka i Łowca
Oryginalny tytuł: Snow White and the Huntsman
Gatunek: fantasy, przygodowy
Czas trwania: 2 godz. 7 min.
Reżyseria: Rupert Sanders
Premiera:  1 czerwca 2012 (Polska)
Ocena: 5/6

Na królestwo Króla Magnusa najeżdżają mroczne siły. Armia odpycha ich atak i po bitwie Król znajduje Ravenne (Charlize Theron), która oczarowała go swoją urodą. Kobieta po ślubie zabija Magnusa i wprowadza do zamku swoją amię. Zamyka Śnieżkę (Kristen Stewart)- córkę Króla, uważaną za najpiękniejszą w królestwie- w wierzy. Odkąd Ravenna zasiada na tronie zapanowała ciemność, a całe królestwo jakby umarło. Ale gdy Śnieżka kończy osiemnaście lat staje się najpiękniejsza na świecie i jednocześnie zagrożeniem dla Królowej. Ravenna dowiaduje się, że jeśli zdobędzie serce dziewczyny będzie nieśmiertelna, a jej moc się zwiększy. Jednak Śnieżka tego samego dnia ucieka z wierzy do Mrocznego Lasu, gdzie moc Królowej jest bezużyteczna. Ravenna wysyła za nią w pościg Łowce (Chris Hemsworth), któremu obiecuje w zamian za pomoc wskrzeszenie jego ukochanej żony. Ale Łowca znajdując Śnieżkę dowiaduje się, że Królowa nie ma aż takiej mocy, żeby spełnić swoją obietnicę. Gdy dowiaduje się kim jest dziewczyna pomaga jej spełnić przeznaczenie- obalenie Ravenny i ocalenie królestwa.
Film pozytywnie mnie zaskoczył. Efekty bardzo mi się spodobały, a gra aktorów po prostu mnie urzekła. Kristen idealnie sprawdziła się w roli Śnieżki, tak jak Charlize i Chris w swoich. 

 W ogóle jestem pod wrażeniem pomysłu na film. Niby Królewna Śnieżka, ale zmieniona. Na szczęście pozostały te najważniejsze fragmenty baśni jak zła królowa, ciemny las do którego ucieka Śnieżka, zatrute jabłko i magiczne lustereczko (uwielbiam kwestię „lustereczko, lustereczko…”).Zmiany było widać w Śnieżce i jej charakterze- silna i waleczna dziewczyna. W Łowcy- był z Śnieżko do końca historii i cały czas jej pomagał. W krasnoludkach- w filmie karłach, nie można powiedzieć, że były one jakoś nadzwyczajnie milutkie i niestety nie mieszkały w malutkim domku w lesie. No i oczywiście w zakończeniu historii, w baśniowej Królewnie Śnieżce najważniejszy w zakończeniu jest pocałunek księcia i odczarowanie królewny, a w filmie bitwa o królestwo i zabicie królowej. Tutaj wystąpiła radykalna zmiana.
Mroczny Las i Sanktuarium- dwa różne światy. W tym pierwszym same czarne, uschnięte drzewa. Ale to nie wszystko, Las jakby żył i chciał pozbyć się ludzi przebywającym w nim. Scena gdy Śnieżka uciekała tam była świetna i bardzo przypomniała mi ten bajkowy fragment :) Wszędzie królewnę łapały gałęzie drzew, straszyły ją dziwne mroczne potwory, już nawet nie wspomnę o bagnach, które w każdej chwili były gotowe wciągnąć ją. Śnieżka i Łowca nawet spotykają w tym Lesie wielkiego trolla! Za to w Sanktuarium żyją elfy. Zauroczyłam się tym miejscem. Piękne drzewa, niesamowite istoty, to chyba jedyne miejsce, które nie zostało zniszczone przez ciemną moc królowej. Jak dla mnie te miejsce było rajem. Oczywiście muszę wspomnieć jeszcze o elfach, które jak tylko zobaczyłam to pomyślałam „och, jakie śliczne!”, ich oczy podbiły moje serce!
Ravenna- moja ulubiona postać. Nieziemsko piękna i z wielką mocą. Uwielbiam takie postacie. Jedyne co mi w niej przeszkadzało to to, że wysysała młodość z pięknych dziewczyn! Tu to sobie scenarzysta wymyślił. U Śnieżki zadziwiło mnie to, że była taka silna i gotowa w każdej chwili do walki.
Muzyka do filmu po prostu mnie urzekła. Już na długo przed premierą pokochałam „Breathe of Life” Florence and the Machine. To dzięki teledyskowi tej piosenki koniecznie chciałam iść na ten film. Niestety najlepszą muzykę zostawiają na napisy końcowe i musiałam bardzo długo czekać. W ciągu całego filmu muzyka była spokojna i nie powiem, że wpadła mi w ucho, ale a i tak uważam, że była bardzo ładna.
Niech Was, więc nie zniechęci to, że główną rolę gra Kristen, na pewno będziecie zaskoczeni jej zmianą z niemrawej Belli w waleczną Śnieżkę. Z resztą warto pójść na ten film tylko dla tego, żeby zobaczyć cudowne efekty i obejrzeć sobie co można stworzyć na podstawie tradycyjnej Królewny Śnieżki.
Jeszcze na koniec piosenka z filmu. Nie wiem jak wy, ale ja ją kocham!

"Las Zębów i Rąk"- Carrie Ryan

Tytuł: „Las Zębów i Rąk”
Autor: Carrie Ryan
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Seria: Trylogia Las Zębów i Rąk
Ilość stron: 348
Ocena: 6+/6






Mary żyje w wiosce okrążonej siatką. Całe jej życie kontrolują Strażnicy i Siostrzeństwo, a na każdym kroku słyszy jęki Nieuświęconych. Od urodzenia wpajano jej, że są jedynymi ludźmi, którzy pozostali na świecie po Powrocie, że Las Zębów i Rąk nigdy się nie kończy i, że nie liczy się nic innego jak tylko Bóg i przedłużanie gatunku ludzkiego. Wszystko się zmienia, gdy jej matka postanawia dołączyć do Nieuświęconych i jej ojca, gdy Mary musi wstąpić do Siostrzeństwa i gdy do wioski przybywa Gabrielle- Obca, dziewczyna zza ogrodzenia. A do tego dochodzi wydarzenie, na które od zawsze ludzie w wiosce się przygotowywali- Nieuświęceni przebili się przez siatkę.
Książka jest niesamowita. Od samego początku bardzo mnie wciągnęła. Świetna historia, idealne postacie i niesamowite pomysły.
Mary po prostu podbiła moje serce. Nie ugięła się nawet, gdy było jej ciężko. Robiła wszystko, żeby dojść do swojego celu. Według mnie była naprawdę inteligentna. Idealnie kojarzyła wszystkie fakty i wydarzenia. Uwielbiam ją za to, że nigdy się nie poddała.
Oczywiście bardzo polubiłam również Argosa- pieska, którego Mary dostała od Harry’ego. To jest niesamowite jaki on był odważny. Nawet stawił czoło Nieuświęconym i uratował przed nimi swoją właścicielkę.
Byłabym chyba nienormalna, gdybym nie wspomniała o Travisie. Chłopak-cud jak dla mnie. Poświęciłby dla swojej ukochanej Mary wszystko, nawet swoje życie. Był taki opiekuńczy i dobry.

Na początku myślałam, że „Las Zębów i Rąk” to książka podobna do „Delirium”. Siatka otaczająca miasto, zakażeni ludzie i reguły, których wiecznie trzeba przestrzegać- to wszystko łączy te dwie książki. Ale „Las Zębów i Rąk” jest inna. Ta książka ma coś w sobie takiego (np. okładkę :), że momentalnie chce się ją czytać. Nadal nie mogę skończyć się zachwycać tą fenomenalną historia! Tak jak mówi napis na książce:
 „ Inteligentna, mroczna i czarująca. Las Zębów i Rąk łączy w sobie horror i piękno.”- Cassandre Clare
Jak najbardziej zgadzam się z tymi słowami. Inteligentna- tak jak wspomniałam główna bohaterka zachwyciła mnie swoją inteligencją. Mroczna- to jest strzał w dziesiątkę! Czarująca- no mnie z pewnością oczarowała szczególnie postaciami i relacjami między nimi. Horror- jak dla mnie każda strona jest przesiąknięta horrorem i tymi okropnymi Nieuświęconymi, którym zależało tylko na ludzkim mięsie. Szczerze mówiąc to naprawdę, w niektórych momentach zmroziło mi krew w żyłach. Piękna- czyż cała historia nie jest piękna? To dążenie do spełnienia marzeń, te wieczne poświęcenia, ta ciągła miłość bohaterów.

Zakończenie po prostu zwaliło mnie z nóg. Niby każdy czytając tę książkę może się domyślić jak się ona skończy, ale tak naprawdę nikt się nie spodziewa tego co się wydarzyło. Czytając ostatnie dwadzieścia stron szok malował mi się na twarzy i jestem przekonana, że na waszych też by tak było.
To może kilka słów o okładce: Jejciu, jejciu, jejciu! Nie dość, że zawartość tej książki jest cudowna to jeszcze jej oprawa jest przepiękna. Dziewczyna z poplamionymi krwią rękoma, a za nią las i morze. Ta okładka opisuje wszystko co jest w tej książce i to bez użycia słów!
Moje ukochane cytaty:
„- Obiecałam Travisowi, że nie porzucę nadziei. Obiecałam, że nie przehandluję marzeń za bezpieczeństwo.”
„Zastanawiam się, czy istnieje świat okrutniejszy niż ten, w którym każe się nam zabijać ludzi, których kochamy.”
„Kiedy jest się zakochanym... wtedy się wie, po co się żyje. Kiedy kocha się każdego dnia. Budzi się z miłością, ucieka do niej podczas burzy i po sennym koszmarze. Kiedy miłość jest azylem, w którym można schronić się przed otaczającą nas śmiercią i kiedy wypełnia cię tak całkowicie, że nie potrafisz tego wyrazić.”

Teraz muszę skombinować sobie drugą część! „Śmiercionośne fale”- nadchodzę!
***
Już niedługo (czyli pewnie jakoś wtorek- środa) pojawi się recenzja „Królewny Śnieżki i Łowcy”, na którym byłam w sobotę. Powiem tylko jedno słowo jako przedsmak mojej opinii : fenomenalny!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...